"Dar zbawienia" czyli przykrywka dla katolicyzmu

                        

12 listopada 1997 roku przywódcy ewangelikalni i katoliccy podpisali, a następnie opublikowali dokument zatytułowany „Dar zbawienia” (The Gift of Salvation). Dokument ten ma za zadanie pokazać „wspólną wiarę” chrześcijan ewangelikalnych i katolików rzymskich oraz doprowadzić do „uznania siebie nawzajem za braci i siostry w Chrystusie”.
Ponieważ jednak według Pisma Świętego dar zbawienia można znaleźć jedynie w Ewangelii Jezusa Chrystusa, w artykule tym stawiam sobie za cel zbadać wymieniony dokument w świetle biblijnego poselstwa Ewangelii.


Rzymskokatolicki dogmat: wymowna nieobecność

„Dar zbawienia” opublikowano 8 grudnia 1997 roku na łamach Christianity Today, uzupełniając to artykułem Timothy'ego George'a, w którym napisał on:

           „Odżegnujemy się od ekumenicznej euforii, która zakłada, iż drogą do pokoju w kościele jest pomniejszanie roli nauki i teologii. [...] Jesteśmy zdecydowani na ekumenizm oparty na przekonaniach, a nie na ekumenizm oparty na dostosowywaniu się”. 

Rzymskokatoliccy sygnatariusze dokumentu stwierdzają otwarcie, iż są „katolikami z pełną świadomością wiernymi nauce Kościoła Katolickiego”.
Ponieważ zaś nauka o usprawiedliwieniu ma zasadniczą wagę w biblijnym rozumieniu natury daru zbawienia, należałoby oczekiwać, iż w dokumencie takim znajdzie się jakieś oficjalne orzeczenie nauki katolickiej na temat usprawiedliwienia. Nauki takiej się nie przytacza, konkluzją dokumentu okazuje się jednak w końcu katolicka doktryna usprawiedliwienia udzielonego.

Chrześcijanie ewangelikalni dołączają do Rzymu

Dokument głosi: „Usprawiedliwienie ma znaczenie centralne w biblijnej relacji o zbawieniu, a jego sens był przedmiotem wielu sporów pomiędzy protestantami a katolikami”. Po czym wymienia się obszary rzekomej zgodności poglądów.
Trzeba jednak pamiętać, że chrześcijanie ewangelikalni na przestrzeni wieków zawsze utrzymywali, iż usprawiedliwienie tylko z wiary to jedyny sposób, w który grzeszni ludzie mogą stać się sprawiedliwymi przed obliczem Świętego Boga. Samo usprawiedliwienie w sensie biblijnym jest sądowym wyrokiem wygłoszonym przez samego Boga, w którym stwierdza On, że jedynie w Chrystusie może być człowiek doskonale sprawiedliwy przed obliczem Tego, który jest Istotą moralnie doskonałą i Świętym Sędzią nad wszystkimi ludźmi. Ten wyrok zapada nie na podstawie czegokolwiek, co znajduje się w samym człowieku, lecz wyłącznie na podstawie i na mocy sprawiedliwego życia i ofiarnej śmierci Jezusa Chrystusa, który żył bez grzechu i zapłacił na krzyżu karę za grzechy. Z historycznego punktu widzenia chrześcijanie ewangelikalni zawsze zgadzali się z apostołem Pawłem, iż „gdy kto nie spełnia uczynków, ale wierzy w Tego, który usprawiedliwia bezbożnego, wiarę jego poczytuje mu się za sprawiedliwość” (Rz 4,5; BW).

Biblia naucza o przejawie sprawiedliwości Bożej, a nie ludzkiej: „Teraz niezależnie od zakonu objawiona została sprawiedliwość Boża, o której świadczą zakon i prorocy” (Rz 3,21). Ewangelia - dobra nowina - jest Bożą deklaracją, iż Jego sprawiedliwość znalazła się na wierzących, została im poczytana, zaliczona. „I to sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich wierzących” (Rz 3,22). Tylko sam Pan Jezus Chrystus został ogłoszony i w rzeczywistości jest Sprawiedliwością Bożą. Człowiekowi wierzącemu Jego sprawiedliwość zostaje tylko poczytana. Takie było na przestrzeni dziejów stanowisko chrześcijan ewangelikalnych.

Kościół rzymskokatolicki natomiast zawsze nauczał przeciwnie, głosząc dogmat, iż usprawiedliwienie zostaje człowiekowi udzielone - poprzez sakramenty - i że polega ono na wewnętrznej sprawiedliwości, na mocy której człowiek, jak to jest powiedziane, staje się sam w sobie sprawiedliwy. Kościół rzymski potępia biblijną naukę o usprawiedliwieniu tylko z wiary. Uczynił tak sobór trydencki. Obecny dogmat KRK nie tylko podtrzymuje stanowisko Trydentu, ale i ogłasza, że takie sobory są nieomylne.  

Sobór trydencki ogłosił takie oto klątwy:
              Ktokolwiek by powiedział, że wiara, która usprawiedliwia, jest niczym więcej jak ufnością w Boskie miłosierdzie, która odpuszcza grzechy ze względu na Chrystusa, lub że przez tę właśnie ufność zostajemy usprawiedliwieni, niech będzie przeklęty.
              Ktokolwiek by powiedział, że przez wspomniane sakramenty Nowego Prawa łaska nie zostaje udzielona przez sam fakt spełnienia czynności [ex opere operato], lecz że sama wiara w Boską obietnicę wystarczy do otrzymania łaski, niech będzie przeklęty.

Powód, dla którego Rzym obarcza taką klątwą tych, którzy trwają na stanowisku „usprawiedliwienie tylko przez wiarę”, logicznie wynika z tego, z czym Rzym nie chce się zgodzić. Według Rzymu usprawiedliwienie nie jest wyrokiem ogłoszonym bezpośrednio przez Boga i przyjętym samą wiarą, łaska jest bowiem według Rzymu otrzymywana przez sakramenty. Dzięki temu pojawia się miejsce dla Rzymu jako niezbędnego pośrednika, poprzez którego udziela się człowiekowi wewnętrznej sprawiedliwości. 

Rzym naucza: „Usprawiedliwienie zostało nam wysłużone przez Mękę Chrystusa [...] i zostaje udzielone przez Chrzest” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1994, pkt. 1992). Ta sama nauka, wyrażona jasno 450 lat temu - iż fizyczne pośrednictwo sakramentów jest niezbędne do zbawienia - zostaje również obecnie z naciskiem powtórzona przez Rzym: „Kościół naucza, że dla wierzących sakramenty Nowego Przymierza są konieczne do zbawienia...” (KKK 1129). „Usprawiedliwienie zostaje udzielone przez chrzest, sakrament wiary. Upodabnia nas on do sprawiedliwości Boga, który czyni nas wewnętrznie sprawiedliwymi mocą swojego miłosierdzia” (KKK 1992).
W to właśnie wierzą katolicy, którzy podpisali ów dokument. Chrześcijanie ewangelikalni, którzy podpisali go razem z nimi, powinni wiedzieć, co mają na myśli ich partnerzy, gdy twierdzą, że są „katolikami z pełną świadomością wiernymi nauce Kościoła Katolickiego”.
W obliczu takiej jasności stanowisk, zarówno biblijnego, jak i katolickiego, ów ekumeniczny dokument ośmiela się twierdzić, że teraz obie strony się zgadzają w kwestii, która od wieków była osią sporu pomiędzy protestantami i katolikami.

Dokument stwierdza:
            "Zgadzamy się, że usprawiedliwienie nie zostaje wysłużone poprzez dobre uczynki czy własne zasługi; że to całkowicie Boży dar, udzielony z czystej łaskawości Ojca, z miłości, jaką żywi do nas w swym Synu, który cierpiał za nas i powstał z martwych dla naszego usprawiedliwienia. Jezus był „wydany za grzechy nasze i wzbudzony z martwych dla usprawiedliwienia naszego” (Rz 4,25). W akcie usprawiedliwienia Bóg, na podstawie sprawiedliwości samego Chrystusa, ogłasza, że nie jesteśmy już Jego zbuntowanymi nieprzyjaciółmi, ale przyjaciółmi, którym odpuszczono grzechy, i na mocy tej Jego deklaracji tak jest."

W słowach tych znajdujemy tradycyjną naukę rzymskokatolicką, uważna lektura pozwala bowiem zauważyć, że gramatyka dwóch kluczowych zdań niesie taki sens:  [Usprawiedliwienie] to całkowicie Boży dar, udzielony [a nie poczytany] [...] na mocy tej Jego [Świętego Boga] deklaracji tak jest [sprawiedliwość zostaje udzielona].
Użycie słowa „udzielona” zamiast biblijnego „poczytana” jest równoznaczne z ignorowaniem autorytetu Pisma w sprawie usprawiedliwienia. Cytowany bowiem czwarty rozdział Listu do Rzymian aż 11 razy wyraźnie naucza idei poczytania/przypisania. Katolickie rozumienie „sprawiedliwości udzielonej” jest natomiast nader jasno wyrażone w nauce KRK (zob. wyżej). Od średniowiecza kościół katolicki wyraźnie rozróżniał pomiędzy ideą poczytania a ideą łaski Bożej udzielonej, będącej cechą duszy. Katoliccy sygnatariusze porozumienia - którzy są „katolikami z pełną świadomością wiernymi nauce Kościoła Katolickiego” - tę naukę znają.

W Biblii, w której nie ma mowy o „udzielaniu sprawiedliwości”, temat przypisywania sprawiedliwości Bożej wierzącemu jest ciągle obecny. Jednak na przestrzeni wieków, w obliczu jasnej nauki Pisma, nauka Rzymu niebezpiecznie trwa przy usprawiedliwieniu udzielonym, nie zaś poczytanym. Przykładem tego jest omawiany dokument. Przekręcenie biblijnej nauki o usprawiedliwieniu tylko z wiary dokonuje się tutaj m.in. przez użycie rzymskokatolickiej terminologii „udzielenia”. To przystosowanie się do terminologii katolickiej zawdzięczamy być może kardynałowi Idrisowi Cassidy'emu, który „niezmiernie czynnie wspierał cały proces [konstruowania dokumentu]”. Poprzez zastosowanie katolickiej terminologii biblijna nauka o sprawiedliwości Bożej poczytanej wierzącemu zostaje sprowadzona do tradycyjnej rzymskiej koncepcji sprawiedliwości wewnętrznej, nabytej przez człowieka. Godzenie się na katolickie słownictwo, według którego łaska Boża zostaje wbudowana w duszę jako jej cecha, to przejaw kompromisu.

Nauczanie, że taka sprawiedliwość zostaje udzielona, nie zaś tylko poczytana wierzącemu, to naśladowanie faryzeuszów i Rzymu.„Bo nie znając usprawiedliwienia, które pochodzi od Boga, a własne usiłując ustanowić, nie podporządkowali się usprawiedliwieniu Bożemu” (Rz 10,3).Wypowiedzi tej deklaracji powielają starą herezję o tym, że usprawiedliwiająca sprawiedliwość znajduje się w samym człowieku. Chcąc nie chcąc, dokument ten głosi szatańskie kłamstwo o tym, że możemy być jak Bóg.

„Staniecie się jak Bóg”


Nawet wniosek, którym kończy się ten pełnej herezji akapit, wyraża fatalny błąd. Przedmiotem bowiem tych słów jest usprawiedliwienie udzielone. W ostatniej linijce czytamy zatem logicznie, że „na mocy tej Jego [Świętego Boga] deklaracji tak jest [sprawiedliwość zostaje udzielona]”. Wniosek ten, wyrażony z typowo katolicką kategorycznością („Rzym przemówił, klamka zapadła”), powinien zabrzmieć fałszywie w uszach wyczulonych na „inną ewangelię”. Z podobną subtelnością Rzym wyrażał się zawsze - od czasów Trydentu po dziś dzień. Teraz dołączają do niego protestanci.

Kłamstwo udokumentowane


Artykuł wstępny, owszem, odniósł się do klątw sformułowanych w XVI wieku. „Padają nowe pytania o status wzajemnych klątw z XVI wieku, w tym również dotyczących nauki o usprawiedliwieniu” - pisze Timothy George. Uwaga ta dowodzi, iż nie rozumie on, że tego typu pytań nie może sobie zadawać katolik. Z definicji bowiem świadomy katolik zna i przestrzega nauk KRK. Wykształcony chrześcijanin ewangelikalny powinien również znać błędy w naukach Rzymu. Sygnatariusze tego dokumentu chcąc nie chcąc dali publiczny dowód zaakceptowania kłamstwa dotyczącego Ewangelii. Dokument, który podpisali, podporządkowuje się rzymskokatolickiej nauce o sprawiedliwości udzielonej, jego sygnatariusze odwrócili się więc od biblijnej prawdy o przypisaniu wierzącemu sprawiedliwości Chrystusa i zaakceptowali fałszywą ewangelię.

Brak prawdziwego porozumienia co do Ewangelii


Pod koniec dokumentu znajdujemy zdumiewające stwierdzenie:
                "Choć cieszymy się z odkrytej właśnie jedności i ufni jesteśmy co do przyjętych przez nas fundamentalnych prawd o darze zbawienia, przyznajemy, że istnieją rzecz jasna wzajemnie powiązane kwestie wymagające dalszego pilnego badania. Do kwestii takich należą te: znaczenie odrodzenia przez chrzest, Eucharystia i łaska sakramentalna, historyczne użycie języka o usprawiedliwieniu związane ze sprawiedliwością poczytaną i przemieniającą, normatywny status usprawiedliwienia w odniesieniu do całej doktryny chrześcijańskiej, założenie, że choć usprawiedliwienie jest tylko z wiary, to wiara, która przyjmuje zbawienie, nigdy nie jest osamotniona, odmienne rozumienie zasług, nagrody, czyśćca i odpustów, kult Maryjny i pomoc świętych w życiu zbawienia oraz możliwość zbawienia dla tych, którzy nie zostali zewangelizowani."
W tych dwóch długich zdaniach tkwią dwa fałsze. Po pierwsze, rzekome „fundamentalne prawdy o darze zbawienia” to rzymskokatolicka idea sprawiedliwości wewnętrznej, nie zaś wieczna sprawiedliwość Pana przypisana wierzącemu. Po drugie, to, co zostaje podane jako kwestie drugorzędne, jest de facto istotą różnic pomiędzy protestantami i katolikami, będącą od wieków przedmiotem sporów w sprawie usprawiedliwienia grzeszników. Większość doktryn wymienionych w tym dokumencie jako „rzecz jasna wzajemnie powiązane kwestie” zaprzecza biblijnej nauce o usprawiedliwieniu.

Wieczna sprawiedliwość wierzącego


Chociaż wymieniono tu zarówno sprawiedliwość poczytaną jak też przemieniającą, nie wskazuje się na ich wzajemne przeciwieństwo. Jednym szybkim ruchem wrzuca się je obie do jednego worka, jak kolejny nieistotny detal, który trzeba uprzątnąć. Z dokumentu można wywnioskować, że to, co w Biblii stanowi zasadniczą różnicę pomiędzy sprawiedliwością Chrystusową z wiary a sprawiedliwością własną, jest tylko kwestią słownictwa. Wewnętrzna sprawiedliwość, na którą naciska Rzym jako na fundament pokoju z Bogiem, jest tym, co Biblia potępia. Dokument ów zatem sprowadza do poziomu „rzecz jasna wzajemnie powiązanych kwestii” sprawę „historycznego użycia języka o usprawiedliwieniu związanego ze sprawiedliwością poczytaną i przemieniającą”.
Próba zaciemnienia albo zlekceważenia biblijnego rozróżnienia pomiędzy tymi dwiema jest bardzo poważną sprawą. Biblijna Ewangelia utrzymuje, że przemienione życie jest wynikiem - a nie przyczyną - usprawiedliwienia wierzącego w oczach Świętego Boga.

W tej to właśnie kwestii Rzym wynosi na piedestał człowieka samego w sobie jako zadowalającego w oczach Boga, dając tym samym dowód swego pomieszania pojęć usprawiedliwienia i uświęcenia. Jak już zauważyliśmy, kościół rzymski naucza, że : „usprawiedliwienie zostaje udzielone przez chrzest, sakrament wiary. Upodabnia nas on do sprawiedliwości Boga, który czyni nas wewnętrznie sprawiedliwymi mocą swojego miłosierdzia” (KKK 1992). Według kościoła rzymskokatolickiego tę wewnętrzną sprawiedliwość można osiągnąć za pomocą jego fizycznych sakramentów:  „Najświętsza Trójca daje ochrzczonemu łaskę uświęcającą, łaskę usprawiedliwienia” (KKK 1266).  Według kościoła katolickiego „łaska usprawiedliwienia” jest zatem wyraźnie utożsamiona z „łaską uświęcającą”. To właśnie jej - łaski uświęcającej - nabycie czyni człowieka miłym Bogu, nie zaś - jak naucza Pismo - przypisana mu sprawiedliwość Chrystusa. Rzym stwierdza zatem: „Łaska uświęcająca czyni nas »miłymi Bogu«”. Taka nabyta sprawiedliwość jako podstawia usprawiedliwienia jest zaprzeczeniem konsekwentnego nauczania Biblii, głoszącego formalną, prawną sprawiedliwość wierzącego w Chrystusie. Umniejszanie wagi tej nauki zamiast podkreślania jej roli w usprawiedliwieniu sprawia, że katolicyzm kluczy w sprawie, która jest w Piśmie określona nader jasno.
Moc Boża ku zbawieniu, o której mówi Paweł, to Ewangelia z Listu do Rzymian 1,16. W wersecie 17 otrzymujemy dodatkową wskazówkę - iż „w niej objawia się sprawiedliwość Boża” (BT). Wierny swej obietnicy, sam Święty Bóg zadbał o dokonanie trwałego, dokończonego dzieła usprawiedliwienia za grzech. W tym objawia się miłość Boża ukazana w Jego Synu Jezusie Chrystusie, że dar sprawiedliwości, który kosztował Jezusa Chrystusa życie, jest dziełem dokonanym i - dawanym darmo. Usprawiedliwienie opiera się wyłącznie na sprawiedliwości Chrystusa i jest przypisywane wierzącemu, który został przez samego Boga umieszczony w Chrystusie. Tego usprawiedliwienia nie sposób pomniejszyć, nie sposób go też powiększyć. Wierzący zostaje usprawiedliwiony przez poczytanie mu wiecznej sprawiedliwości Chrystusa teraz i na wieki. Może zatem śmiało powtórzyć za apostołem Pawłem: „Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie, nie ma już potępienia [...] [którzy postępują] nie według ciała, ale według Ducha” (Rz 8,1.4). Podstawowy i ostateczny cel Boży realizujący się w sprawiedliwości poczytanej został określony w Liście do Rzymian 3,26: „by ujawnić w obecnym czasie Jego sprawiedliwość i [pokazać], że On sam jest sprawiedliwy i usprawiedliwia każdego, który wierzy w Jezusa”. Wynika to z natury Bożej. Tylko Bóg usprawiedliwia tych, którzy wierzą, gdyż tylko On jest Święty. Pod Prawem uznanie przez Boga Ojca jakiegokolwiek grzesznika za sprawiedliwego wymagałoby, aby człowiek ów wiódł życie doskonałe według Prawa Bożego. Jedynie Bóg-Człowiek Chrystus Jezus mógł to uczynić - i uczynił. Jest to dokonane.

Biblia wielokrotnie powtarza, że sprawiedliwość Chrystusa jest przez Boga poczytywana wierzącemu darmo, tylko na mocy Bożej łaski. Apostoł Paweł jasno wyraża różnicę:  "Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim, nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze "[Flp 3,8-9].  "Nie odrzucam łaski Bożej; bo jeśli przez zakon jest sprawiedliwość, tedy Chrystus daremnie umarł "[Gal 2,21; BW].
We wstępie do Katechizmu z 1994 roku kościół rzymski podaje jednak swą oficjalną naukę:

                 "Część trzecia Katechizmu ukazuje cel ostateczny człowieka stworzonego na obraz Boży - szczęście [domyślnie - w niebie] oraz drogi wiodące do niego: prawe i wolne działanie z pomocą prawa i łaski Bożej (dział pierwszy); działanie, które wypełnia podwójne przykazanie miłości wyrażone w dziesięciu przykazaniach Bożych (dział drugi) [KKK 16]." 

             Faryzeusz nie wyraziłby tego jaśniej: by osiągnąć szczęście (domyślnie - w niebie), niezbędne jest właściwe postępowanie i przestrzeganie Prawa Bożego. Łaska, tam, gdzie się o niej napomyka, jest w najlepszym razie pomocą, a nie suwerennym aktem Bożym. A przecież właśnie nacisk na ufność w sprawiedliwość Bożą, a nie własną, był osią konfliktu pomiędzy Panem a faryzeuszami, Pawłem i chrześcijanami judaizującymi, reformacją a kościołem rzymskokatolickim. Pomniejszanie wagi tak zasadniczego rozróżnienia jest błędem nader poważnym, gdyż sprawiedliwość poczytana to fundamentalny element ewangelii Chrystusowej. W nauce Rzymu zachowanie człowieka i przestrzeganie przez niego prawa są sposobem osiągnięcia szczęścia. Nie urzeczywistni tego jednak żaden człowiek, każdy człowiek jest bowiem z definicji niedoskonały. Boża Dobra Nowina dla grzeszników brzmi:   „Gdy zaś kto nie spełnia uczynków, ale wierzy w Tego, który usprawiedliwia bezbożnego, wiarę jego poczytuje mu się za sprawiedliwość” (Rz 4,5).  To biblijne rozróżnienie to światłość w ciemności. Twierdzenie, że rozróżnienia takiego nie ma, jest próbą wybielenia katolicyzmu.

Rzymska wolność od grzechu przez chrzest


Pod nagłówkiem „kwestie wzajemnie powiązane”, czyli jak gdyby podrzędne i nie mające wpływu na usprawiedliwienie, wspomina się również o odrodzeniu przez chrzest. Katolicka nauka na temat odrodzenia przez chrzest sprzeciwia się Pismu. Rzym głosi, że przez chrzest, „bramę do innych sakramentów”, „konieczną do zbawienia” (KKK 1257), zostajemy „wyzwoleni od grzechu i odrodzeni jako synowie Boży...” (KKK 1213).

Rzym głosi też oficjalnie, że: „Kościół [rzymskokatolicki] nie zna oprócz chrztu innego środka, by zapewnić wejście do szczęścia wiecznego” (KKK 1257) i że : „chrzest odpuszcza wszystkie grzechy, grzech pierworodny i wszystkie grzechy osobiste, a także wszelkie kary za grzech” (KKK 1263)  oraz że : „czysta darmowość łaski zbawienia jest szczególnie widoczna przy chrzcie dzieci. Gdyby Kościół i rodzice nie dopuszczali dziecka do chrztu zaraz po urodzeniu, pozbawialiby je bezcennej łaski stania się dzieckiem Bożym” (KKK 1250).  Według Biblii jednakże „wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe” (Rz 10,17). Twierdzenie, że nowe narodzenie następuje przez zastosowanie fizycznego sakramentu, zaprzecza ewangelii o zbawieniu tylko łaską tylko przez wiarę.

Eucharystia i Ewangelia Chrystusowa

Również Eucharystia to jasny przykład odrzucenia ewangelii łaski. Formalnie kościół rzymski głosi: Ofiara Chrystusa i ofiara Eucharystii są jedyną ofiarą.  „Jedna i ta sama jest bowiem Hostia, ten sam ofiarujący - obecnie przez posługę kapłanów - który wówczas ofiarował siebie na krzyżu, a tylko sposób ofiarowania jest inny”. „W tej Boskiej ofierze, dokonującej się we Mszy świętej, jest obecny i w sposób bezkrwawy ofiarowany ten sam Chrystus, który na ołtarzu krzyża ofiarował samego siebie w sposób krwawy” [KKK 1367].

Takie twierdzenie samo w sobie przeczy całkowitej wystarczalności złożonej raz na zawsze ofiary Chrystusa. „Ten [Syn], który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach” (Hbr 1,3).  Jeśli Chrystus jest ofiarą składaną co dzień przez kapłanów na tysiącach katolickich ołtarzy, to znaczy, że złożona Jego ofiara nie była bez skazy i doskonała. Jej nieustanne powtarzanie z definicji bowiem czyni ją niepełną.
Ufność, którą wedle swej deklaracji sygnatariusze tego dokumentu żywią w „fundamentalne prawdy o darze zbawienia”, nie znajduje żadnego uzasadnienia w świetle rzymskokatolickiego pojmowania „Chrystusa”-ofiary, która wymaga codziennego składania na ołtarzu. Do sygnatariuszy tego dokumentu odnoszą się takie słowa Pana: „Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć zamiast Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen” (Rz 1,25; BT).

Umniejszanie roli Ducha Świętego i Ewangelii


Kult maryjny i pomoc świętych w dążeniu do zbawienia to kolejna kluczowa sprawa w kwestii Ewangelii. Twierdzenie Rzymu, że Maryja jest „Orędowniczką, Wspomożycielką, Pomocnicą, Pośredniczką” (KKK 969), nie tylko unieważnia poselstwo Ewangelii, ale i urąga Osobie i dziełu Ducha Świętego i pomniejsza je. Dogmat rzymski głosi:
               "Albowiem wzięta do nieba, nie zaprzestała tego zbawczego zadania, lecz poprzez wielorakie swoje wstawiennictwo ustawicznie zjednuje nam dary zbawienia wiecznego... Dlatego to do Błogosławionej Dziewicy stosuje się w Kościele tytuły : Orędowniczki, Wspomożycielki, Pomocnicy, Pośredniczki." 
To, co tak w tych tytułach niepokoi, to fakt, że w Biblii Pocieszycielem, Wspomożycielem, posłanym, aby zamiast Pana przebywać w wierzących, jest Duch Święty. To On na wieki przebywa w wierzącym (J 14,16). On przypomina słowa Chrystusa (J 14,26). On składa świadectwo nie o Sobie, ale o Chrystusie (J 15,26). On prowadzi wierzących do całej prawdy (J 16,13). To Duch Święty jest Orędownikiem, Boskim Wspomożycielem, Pocieszycielem, Duchem Prawdy. Powaga błędu zawartego w nauce, że te Boskie role Ducha Świętego przynależą teraz Maryi, tkwi w ujmie czynionej w ten sposób Boskiej Osobie Ducha Świętego. To poważna herezja. Zbawienie przychodzi wskutek perswazji Ducha Świętego.
Rzymowi nie brak śmiałości, skoro wbrew jasnemu stanowisku Pisma Świętego twierdzi, że Maryja jest Pośredniczką. Głosi on, że „żadną miarą nie przyćmiewa [to] i nie umniejsza tego jedynego pośrednictwa Chrystusowego”. Oto klasyczny przykład rzymskokatolickich dwuznaczności. Prezentując nam dwóch pośredników, czyni się aluzję, że Maryja „nie przyćmiewa i nie umniejsza pośrednictwa Chrystusowego”. Zamiast głosić prawdę o jedynym Pośredniku, Rzym dodaje coś do prawdy, aby zrobić miejsce jeszcze Pośredniczce. Tak ludzki dogmat i rozumowanie są „przeciwne poznaniu Boga” (2 Kor 10,5). Jeśli chrześcijanin ewangelikalny widzi dla kultu maryjnego miejsce w nauce o zbawieniu, to ni mniej, nie więcej, tylko propaguje kłamstwo. Jeśli chrześcijanin ewangelikalny wygłaszając formalne oświadczenia nie zna oficjalnej nauki Rzymu, to jest winien niewybaczalnej ignorancji.

Święci i zbawienie


Podobnie i uznanie „pomocy świętych w dążeniu do zbawienia” za „niezbędnie wzajemnie powiązaną kwestię”, a nie herezję, jest zwodzeniem pierwszej kategorii. Nauczanie Rzymu na ten temat jest jasne, jednoznaczne i ewidentnie okultystyczne. Głosi on: 
             "Do tego skarbca należy również rzeczywiście niewyczerpana, niewymierna i zawsze aktualna wartość, jaką mają przed Bogiem modlitwy i dobre uczynki [...] wszystkich świętych, którzy idąc śladami Chrystusa, dzięki Jego łasce, uświęcili samych siebie i wypełnili posłanie otrzymane od Ojca. W ten sposób, pracując nad własnym zbawieniem, przyczynili się również do zbawienia swoich braci w jedności Mistycznego Ciała [KKK 1477]." 
Rzym twierdzi też: 
             "Komunia ze zmarłymi. Uznając w pełni tę wspólnotę całego Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa, Kościół pielgrzymów od zarania religii chrześcijańskiej czcił z wielkim pietyzmem pamięć zmarłych [...] Nasza modlitwa za zmarłych nie tylko może im pomóc, lecz także sprawia, że staje się skuteczne ich wstawiennictwo za nami [KKK 958]." 
Pismo głosi:  „Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by [...] uprawiał zaklęcia, pytał duchów, wywoływał umarłych” (Pwt 19,10-11).  Cały pomysł, aby wzywać umarłych do pomocy w zbawieniu, jest w oczach Pana i dla prawdy Jego Ewangelii obrzydliwością. Ignorowanie Pisma, które jasno wskazuje, że praktyka KRK jest heretycka, a następnie stwierdzanie, że „odkryliśmy i jesteśmy ufni w fundamentalne prawdy o darze zbawienia”, trzeba uznać za świadome propagowanie tego, co sprzeciwia się biblijnemu poznaniu Boga.

Czyściec i odpusty


Zarówno temat czyśćca jak i odpustów w sposób oczywisty przeczy wystarczającemu dziełu Pana. Znajomość nauki katolickiej na ten temat oraz historii sporów, jakie jej towarzyszyły, nie pozwala wyjść ze zdumienia, że tematy te można wspominać jako drugorzędne i nie mające bezpośredniego związku z Ewangelią.

Ocena w świetle Biblii


Dokument kończy się słowami: „Potwierdzamy naszą jedność w ewangelii, którą tutaj wyznaliśmy. W naszych trwających dyskusjach nie szukamy jedności innej niż jedność w prawdzie. Tylko jedność w prawdzie może podobać się Panu i Zbawcy, któremu razem służymy, gdyż jest on »drogą, prawdą i życiem« (J 14,6)”.
W istocie, tylko jedność w prawdzie może podobać się Panu Jezusowi Chrystusowi. Po analizie jednakże wspomnianego dokumentu w świetle prawdy biblijnej i w świetle oficjalnej nauki KRK dochodzimy do smutnego wniosku, że „jedności w prawdzie” nie osiągnięto. Stwierdzenie jedności w Ewangelii jest fałszem, mamy tu raczej do czynienia z propagowaniem rzymskiej nauki o usprawiedliwieniu udzielonym, przy jednoczesnym zaciemnieniu faktycznej postaci katolicyzmu.
W dokumencie tym przedmiotem kompromisu stała się sama Ewangelia. Pamiętając przestrogę Pisma, szczerze lękamy się o tych, którzy dokument ów ułożyli, i o tych, którzy go podpisali.  „Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelie różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście - niech będzie przeklęty!” (Gal 1,8-9).
Podsumowując, w rozdziale dotyczącym Eucharystii jasno dowiedziono, że „ofiarą” składaną co dzień na katolickich ołtarzach jest - zgodnie ze słowami Drugiego Listu do Koryntian 11,4 - „inny Chrystus”. Maryja głoszona przez Rzym jako „Orędowniczka, Wspomożycielka, Pomocnica i Pośredniczka” jest poselstwem, które zarówno unieważnia Ewangelię, jak i umniejsza Osobę i rolę Ducha Świętego. Odrodzenie i przebaczenie wszelkiego grzechu w sakramencie chrztu jest także elementem oficjalnej nauki Rzymu. Podważa ono słowa Chrystusa z Ewangelii Jana 6,29: „Na tym polega dzieło Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał”. „Komunię ze zmarłymi” Rzym nie tylko głosi, ale i praktykuje.
Sednem Ewangelii jest usprawiedliwienie, które ma charakter PRAWNEJ, SĄDOWNIE UZNANEJ, POCZYTANEJ I OGŁOSZONEJ SPRAWIEDLIWOŚCI Pana Jezusa Chrystusa, przypisanej wszystkim, którzy wierzą. Rzym nie tylko zaprzecza tej Ewangelii, ale i oficjalnie przeklina wszystkich, którzy ją przyjmują. Wielki błąd popełniają ludzie, którzy podają się ze ewangelicznie wierzących, a usiłują tuszować takie herezje. Przypomina to o słowach Pana zanotowanych w 11 rozdziale Ewangelii Łukasza: „Jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą”. Pan Jezus Chrystus uroczyście ostrzegał: „Uważajcie, żeby was kto nie zwiódł”.