... Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej,

i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej, a bliźniego swego, jak siebie samego.

Łuk. 10:27

James Dobson propaguje Freuda

 

Pacjenci to bezwartościowe śmie­cie. Jedyny z nich pożytek to fakt, że pomagają nam za­ro­bić na utrzy­ma­nie i do­star­cza­ją materiału do badań. Tak czy ina­czej, po­móc im nie mo­że­my.1

Zygmunt Freud

Chyba żaden pojedynczy czło­wiek nie wywarł na wiek dwu­dzie­sty wpływu tak głę­bo­kie­go jak Zy­gmunt Freud. Jego dzie­ła kszta­łtowa­ły na psy­chiatrię, antro­po­lo­gię, so­cjologię, pe­no­logię i oświa­tę, do­starczając w do­datku nie­sko­ń­czo­nej ilo­ś­ci mate­ria­łu dla po­­wie­ś­cio­pi­sa­rzy i drama­to­pi­sa­rzy. Freud stwo­rzył „całkiem no­wy klimat opi­nii”, na lepsze czy na gor­sze, w każdym razie zmie­nił ob­li­cze społeczeństwa.2

E. M. Thornton

Zygmunt Freud to naj­wy­bit­niej­sze nazwisko w całej dzie­dzi­nie psy­cho­terapii. Jest on zre­sztą uważany za ojca ruchu psycho­te­ra­peutycznego, a jego koncepcje do­minują w pó­ź­niej­szych teo­riach i tera­piach.

Freud opracował skom­pli­ko­wa­ny ze­staw teorii mają­cych opi­sywać lu­dz­ką oso­bo­wość i po­ma­gać w zro­zu­­mie­niu zaburzeń umy­słowo-emo­c­jonalnych i le­cze­niu ich. Za­sad­ni­czym skład­ni­kiem tych teo­rii jest to, co opi­sy­wał jako nie­świadomą pa­r­tię umy­słu. Nie­świadoma część du­szy jest przed nami ukryta i nie­do­­stęp­na dla bezpośredniego po­zna­nia. Używa się tu zwykle po­ró­w­na­nia do góry lodowej: więk­szość umy­słu jest głęboko za­nu­rzo­na, ukry­ta i pełna ogro­mu mo­ty­wów o potężnej sile.

Freud uważał, że na myśli i czyny człowieka wpływa głównie właśnie nie­świa­do­ma część umy­słu, a nie je­go część świadoma. Uwa­żał na­wet, że nieświadomość nie ty­lko wpły­wa na wszystko, co czło­wiek czy­ni, ale wręcz o tym de­cy­duje.


Freud uważał,
że nieświadomość
nie tylko wpływa na wszystko, co człowiek czyni,
ale wręcz o tym decyduje...


Ta­ki deter­mi­nizm psychiczny two­rzy się zda­niem Freuda przez nie­­świa­dome pie­rw­sze pięć lat ży­­cia człowieka. Rze­komym do­wo­dem na is­tnienie nie­świa­do­mo­ści mają być sny, fobie (nie­u­za­sadnione lęki) i prze­języ­cze­nia (wy­­po­wie­dze­nie czegoś, czego nie mia­ło się zamiaru po­wie­dzieć).

Odkąd Freud ogłosił do­ktrynę o nie­świadomości i zwią­zane z nią teo­rie, jego dzieło zyskało podziw i po­wszech­ne uzna­nie, wy­wie­ra­jąc zna­czą­cy wpływ na pi­sma i myśl dwu­dzie­stego stu­lecia. Tymczasem ów zbiór teorii o ludzkiej psyche jest w istocie zbio­rem fantazji je­d­nego czło­wie­ka. Teorie te z po­zio­mu fa­n­ta­zji wyniesiono na pie­de­stał faktu, uznano za ewan­ge­li­cz­ną prawdę i zastosowano w nie­mal każdej dzie­dzi­nie ludz­kie­go działania.

Freud obmyślił psychoanalizę ja­ko metodę leczenia zaburzeń umy­słowo-emocjonalnych, w szcze­gól­no­ści zaś badania tego, co uznawał za nieświadomą część umysłu. Psy­cho­analiza wpły­nęła na większą część dzi­siej­szej psychoterapii i jest je­d­nym z najświętszych systemów tej dziedziny. Dziś wprawdzie to ty­l­ko jedna z metod, mimo to po­zo­sta­je w przekonaniu niektórych nie­do­ścig­nionym lekiem, jako źró­dło za­chod­niej psychoterapii.

Kompleks Edypa

Kamieniem węgielnym pro­ce­su psy­choanalitycznego jest sze­reg teo­rii dotyczących nie­świa­do­mo­ści. Na­leży do nich Freu­do­wska teoria o se­ksualności dzieci i stanowiąca je­den z jej wielu ele­mentów teoria kom­pleksu Edy­pa.

Według teorii o seksualności dzie­cięcej pierwsze kilka lat ży­cia w ogromnej mierze wpływa na wszy­st­ko, co nastąpi potem. Freud wierzył, że podczas pie­rw­szych pięciu czy sze­ściu lat życia ka­żdy człowiek na świe­cie od po­czątku dziejów musi prze­cho­dzić przez pewne etapy roz­wo­ju. Nie­powodzenie w ich poko­ny­wa­niu bądź doświadczenie urazu pod­czas jednego z nich ma rze­ko­mo po­wodować niewyjaśnione szko­dy w psychice. Freud opisał coś, co na­zwał mianem kom­ple­ksu Edypa. Teo­rię tę uznał za je­d­no ze swych naj­większych od­kryć ze względu na jej rzekomą uni­wersalność. Stwie­r­dził: „Ka­ż­de­mu przybyciu nowego czło­wie­ka na tę planetę towarzyszy za­danie przezwyciężenia kom­ple­ksu Edypa; każdy, komu się to nie uda, pada ofiarą neurozy”.3


Freudowski zbiór teorii
o ludzkiej psyche
jest w istocie
zbiorem fantazji


jednego człowieka...Freud uważał, że podczas tzw. fal­licznego etapu rozwoju każdy chło­piec pragnie zabić ojca i od­być sto­sunek z matką, każda zaś dziew­czyn­ka pragnie zabić mat­kę i odbyć sto­sunek z ojcem. Przy­pisywał takie pra­gnienia wszy­stkim dzieciom w wie­ku od 3 do 6 lat. Według tej teo­rii za­ró­w­no chłopiec jak i dziew­czyn­ka po­czątkowo kochają matkę i od­rzu­cają ojca, gdyż jest on ry­wa­lem o jej względy. To na­sta­wie­nie utrzymuje się w chłopcu tak dłu­go, aż w końcu nieświadomie po­żąda on śmierci bądź nie­obe­c­no­ści ojca, którego uznaje za rywa­la, chcąc od­być stosunek z mat­ką.

U dziewczynek jest inaczej. Już we wczesnym dzieciństwie dzie­w­czy­nka dostrzega, że chło­piec ma wy­stający organ płcio­wy, podczas gdy ona ma tylko pu­stą jamę. Uzna­je matkę za win­ną jej położenia, co ro­dzi w niej uczucie wrogości. Mi­łość do mat­ki przenosi więc dzie­w­czy­nka na miłość do ojca, po­sia­da­ją­cego zre­sztą ów cenny organ, któ­ry dziew­czynka pragnie z nim dzie­lić podczas stosunku.

To bynajmniej nie koniec tej po­nu­rej i szalonej teorii. Freud opi­suje je­szcze, w jaki sposób można po­ło­żyć kres tej wrogości i zmysłowości. Otóż wedle tej pe­ł­nej bredni i wy­my­słów kon­ce­pcji chłopiec roz­wią­zu­je kom­pleks Edypa poprzez lęk przed ka­stracją. Podświadomie lęka się on, że ojciec za karę za po­żą­da­nie matki odetnie mu członek. Lęk ten pomaga chłopcu prze­brnąć przez tę fazę rozwoju, gdyż zmusza go do rezygnacji z nie­świadomych po­żądliwości.

Dziewczynka natomiast oba­wia się, że matka za karę za po­żą­danie oj­ca okaleczy jej organ płciowy. Po­nie­waż jednak wy­czu­wa, że już zo­sta­ła wy­ka­stro­wa­na, koniec końców nie prze­sta­je pożądać męskiego or­ga­nu płcio­wego. Kobiecy lęk przed ka­s­tracją przybiera postać tzw. za­zdro­ści o członek. Zdaniem Freu­da ka­żda kobieta to po prostu oka­le­czo­ny mężczyzna, który lęk przed ka­stracją chce prze­zwy­cię­żyć po­przez pożądanie męskiego or­ganu płcio­wego.


Teorię kompleksu Edypa
uznał Freud
za jedno
ze swych największych odkryć
ze względu na jej
rzekomą uniwersalność...


Freud nauczał też, że homo­se­ksu­a­lizm jest skutkiem nie­po­wo­dze­nia w opanowaniu kompleksu Edy­pa, a wi­ną za niego obarczał ro­dziców. W książce The Psycho­lo­gical So­cie­ty (Psychologiczne spo­łeczeństwo) Ma­rtin Gross tak opi­suje rozu­mo­wa­nie Freuda:

Freud i wielu jego dzisiejszych na­stępców uważało homo­se­ksu­a­lizm za ka­rę, jaka spada na chłop­ca za nie­poradzenie sobie w Edy­po­wej walce z podstępną, do­mi­nu­jącą, nadmier­nie czułą matką - typową panią Port­noy. Zamiast ko­niec końców utoż­samić się ze znie­nawidzonym ojcem i prze­zwy­ciężyć Edypową rywa­li­za­cję chło­piec utożsamia się z matką. Od­tąd mężczyzna-homo­se­ksu­a­li­sta wy­biera innych mężczyzn za obiekt swej miłości. [...] We Freu­do­wskim mo­delu homo­se­ksu­a­li­z­mu dzie­c­ko ota­cza­ją­ce czcią męs­ki czło­nek będzie oka­­zywało pogardę po­­zbawionej człon­ka ko­biecie. Do­cho­dzi do te­go lęk przed wykastrowaniem przez roz­gnie­wanego rywala-oj­ca.4

Choć niewielu współczesnych psy­choterapeutów podpisałoby się pod każdą bez wyjątku teorią Freu­da, to jednak wielu propa­gu­je jego teorię o dominującej mat­ce i nie­o­be­cnym ojcu jako przy­czy­nie ho­mo­se­ksualizmu syna. Com­prehensive Text­book of Psy­chia­try podaje taki współ­czesny po­gląd na homo­se­ksu­a­lizm, po­gląd zrodzony z myśli Freu­da:

Sytuacja rodzinna, która naj­pra­w­do­podobniej zrodzi homo­seksu­alistę al­bo heteroseksualistę z po­ważnymi pro­blemami homo­se­ksu­alnymi, to ob­cy, wrogi oj­ciec i krótko trzy­ma­ją­ca dziecko, nad­opiekuńcza, pod­stęp­na matka, któ­ra dominuje w rodzinie i lek­ce­wa­ży męża.5

Karl Popper, uważany za je­d­ne­go z największych filozofów na­uki, stwie­rdził, że teoria Freuda i jej po­do­bne „choć udają naukę, więcej ma­ją w istocie wspólnego z pry­mi­tyw­nymi mitami niż z na­u­ką; przy­po­minają raczej astro­lo­gię niż astro­no­mię”.6

Autorytet dla kościoła

Teorie Freuda w ohydny spo­sób znie­kształcają biblijną antro­po­logię i powinny być przez chrze­ścijan od­rzu­cone. Jednym zaś z naj­ohyd­niej­szych znie­kszta­ł­ceń prawdy Bożej jest teoria kompleksu Edy­pa. Ża­d­ne pra­wdziwe dziecko Bo­że nie znio­sło­by tak heretyckiej pro­­po­zy­cji. Tym­czasem jesteśmy zmu­­sze­ni wy­snuć wniosek, iż godzi się na nią James Dobson.

W listopadzie 1998 roku Focus on the Family, któ­re­go Dob­son jest szefem, spon­so­ro­wał kon­ferencję pt. „Homoseksu­a­lizm i mło­dzież”. Je­d­nym z głów­nych mówców był dr Jo­seph Ni­co­lo­si, psycho­tera­peu­ta ka­to­licki, au­tor książki Re­pa­rative The­ra­py of Male Homo­se­ksuality (Te­rapia lecz­nicza ho­mo­seksualności u męż­czyzn).

W swej książce, a także w wy­kła­dach na konferencji odsłania Ni­co­lo­si swe Freudowskie po­glą­dy. Mó­wi na przykład:

Zazwyczaj mamy do czynienia z nad­miernie bliską więzią po­mię­dzy mat­ką a synem, z ojcem od­le­g­łym od oboj­ga. [...] Być może je­d­nym z is­to­t­nych czynników jest bli­skość matki w chwili, gdy dwu- lub trzyletni chło­piec doświadcza pro­blemów z oj­cem. Otwarta, współ­czująca mat­ka mo­że się stać ta­kim zagłębiem emo­c­jo­nal­ne­go bez­pieczeństwa, iż chło­piec łat­wo może się całkowicie od­su­nąć od ojca.7

 


Budując swą terapię leczniczą
na Freudowskim fundamencie Nicolosi jest zmuszony zaoferować Freudowskie rozwiązanie...


W rozmowie na temat homo­se­ksu­alizmu, jaką Dobson z nim prze­pro­wadził, Nicolosi mówi o „ni­k­łej wię­zi z ojcem i nad­mier­nie za­an­ga­żo­wanej matce”.

Podstawy Freudowskiego kom­ple­ksu Edypa są w książce i wy­kła­dach Nicolosiego oczywiste. Dob­son mu­siał o tym wiedzieć wcze­śniej, gdyż zanim zaprosił go na konferencję, przepro­wa­dzał z nim wywiad ra­dio­wy. W Fo­cus on the Family mo­że­my zamówić taśmę z tym wy­wia­dem.

Kompleks Edypa - kamień wę­giel­ny Freudowskiej psycho­ana­li­zy - jest też kamieniem wę­giel­nym ksią­ż­ki „Terapia lecznicza ho­mose­ksu­al­no­ści u mężczyzn”. I jak leczenie przez całe życie jest zna­kiem fir­mo­wym psy­cho­ana­li­zy Freuda, tak jest też z terapią Ni­colosiego. Pisze on:

W swym ostatnim dziele „Ana­li­za: zakańczalna i nie­za­kań­czal­na” Freud doszedł do wniosku, że ana­liza jest zasadniczo procesem trwa­jącym przez całe życie. Za­sa­da ta sprawdza się w leczeniu ho­mo­seksualności.

Budując swą terapię leczniczą na Freudowskim fundamencie Ni­colosi jest zmuszony zaoferować Freu­do­w­skie rozwiązanie. Wy­wiad Dobsona z Nicolosim po­ka­zu­je, iż Dobson jest świadomy po­dejścia swego roz­mów­cy. Jako psy­cholog Dobson jest w stanie roz­poznać, że korzenie „Te­rapii le­cz­niczej homo­se­ksu­al­no­ś­ci u męż­czyzn” są Freudowskie. Czy­tel­nicy i słuchacze Dobsona po­win­ni więc zadać mu pytanie, dla­cze­go wspiera podejście zro­dzo­ne z teo­rii Freuda, teorii z pie­kła ro­dem. Zdając sobie spra­wę, że Freu­do­wskie kon­ce­p­cje, ja­kim Nicolosi dał wyraz w wy­­wia­dzie, będzie też pro­pa­go­wał na konferencji „Homo­se­ksu­a­lizm i młodzież”, Dobson zde­cy­do­wał się jednak zaprosić go ja­ko je­dnego z głównych mów­ców. Ni­colosi zabiera głos na ten temat ró­wnież podczas kon­ferencji or­ga­ni­zo­wanych przez kościół ka­to­licki.

Jeszcze niecałe 50 lat temu do­wie­dzenie czołowemu chrze­ś­ci­ja­ni­no­wi ewangelikalnemu, że ak­ce­p­tu­je teorię kompleksu Edy­pa, byłoby pod­stawą do za­kwe­stio­nowania ca­łej jego posługi. Dziś jednak kościół stał się zbyt „mą­dry” i zbyt letni, zbyt świa­to­wy, aby tak się mogło stać. Dziś ta­ka krytyka wywoła co naj­wyżej ziew­nięcie albo i obu­rze­nie, że ktoś się na nią poważył.


Odrzucając biblijną koncepcję
powszechności grzechu
stajemy się bezbronni
wobec najrozmaitszych odstępstw...


Odrzucając biblijną koncepcję po­­wszechności grzechu stajemy się bez­bronni wobec najroz­ma­it­szych od­stępstw, spośród których je­dnym jest Freudowska nauka o po­wszech­nym wśród dzieci fan­ta­zjowaniu o ka­zirodztwie i mor­der­stwie. Ci, któ­rzy nie chcą po­go­dzić się z my­ś­lą o upadłej na­tu­rze człowieka, uka­za­nej w Bi­b­lii, są za to gotowi uwie­rzyć w is­t­nienie wszechpotężnej nie­­świa­do­mości, której siłą na­pę­do­wą jest dziecięca seksualność. Wie­lu uwie­rzyło Freudowi, że kompleks Edy­pa, lęk przed kastracją i za­zdrość o członek (w wypadku ko­biet) psychicznie decydują o ca­łym życiu każdego człowieka.

Przypisy:

 

1 Sigmund Freud, cyt. w: A. Haynal, Con­troversies in Psychoanalytic Me­thod, New York University Press, New York 1989, s. 32.

2 E. M. Thornton, The Freudian Fal­la­cy, The Dial Press, Doubleday and Com­pany, Garden City 1984, s. ix.

3 Sigmund Freud, Three Essays on the Theory of Sexuality (1905), vol. 7, Ho­g­hart Press, London 1953, s. 226.

4 Martin Gross, The Psychological So­ciety, Random House, Inc., New York 1978, s. 79-80 (wyróżn. w ory­ginale).

5 Alfred M. Freedman i Harold I. Ka­p­lan, Comprehensive Textbook of Psy­chiatry, Williams&Wilkins Com­pa­ny, Baltimore 1967, s. 968.

6 Karl Popper, „Scientific Theory and Fa­l­sifiability”, [w:] Perspectives in Phi­lo­sophy, red. Robert N. Beck; Holt, Rine­hart, Winston, New York 1975, s. 343.

7 Joseph Nicolosi, Reparative The­ra­py of Male Homosexuality, Jason Aron­son Inc., Northvale, NJ, 1997, s. 28-29.

8 Ibid., s. 22.

 

PsychoHeresy Awareness Letter
maj/czerwiec 1999
(Za uprzejmą zgodą Wydawców)

 

                          

                  

Pisz do nas: kontakt@tiqva.pl