Pokarm Słowa Bożego

                                        
Podstawowym celem naszej misji PsychoHeresy Awareness Ministries jest zachęcanie wierzących do powrotu do Słowa Bożego oraz do zaufania dziełu Ducha Świętego i wystarczalności Chrystusa. Z tego właśnie powodu publikujemy informacje o „psycho-herezjach”, które odciągają człowieka od Boga i od Jego Słowa ku opiniom ludzkim. Pragniemy zwrócić uwagę Czytelników znów na Chrystusa - aby znów zaczęli Go poznawać, ufać Mu i kochać Go. Pragniemy, aby wszyscy stali się takimi „badaczami” Słowa i jego wykonawcami, tak by mogli wieść nowe życie mocą Ducha w jedności z Chrystusem.
Niektórzy skarżą się, że wytykamy błędy nie dając nic w zamian. Jeśli oczekują w zamian innego systemu ludzkiego autorstwa, to faktycznie niczego takiego nie zaproponujemy. Nie istnieje bowiem żadna ludzka metoda uczynienia tego, czego może dokonać Chrystus i Słowo Boże. Dlatego też nie proponujemy niczego nowego. W Jezusie Chrystusie, naszym Zbawcy, i w objawieniu Słowa Bożego dano nam Słowo Życia. Czyżbyśmy zapomnieli o mocy Słowa i o skutecznym dziele Chrystusa i Ducha Świętego w osobie wierzącej? Dlaczego mielibyśmy zastępować to, co łaskawie darował nam Bóg, teoriami i terapiami psychologii poradniczej?
Jezus powiedział: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4,4; BW). Mówił też o Sobie samym jako o chlebie życia:
Ja jestem chlebem żywota; kto do Mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we Mnie, nigdy pragnąć nie będzie (J 6,35).
Czy kościołowi brakuje chleba? Czy chrześcijanie są duchowo zubożeni, bo nie czytają Słowa Bożego, nie wierzą w Nie i nie są Mu posłuszni? Podobnie jak samo patrzenie na pokarm nikogo fizycznie nie nasyci, tak i wysłuchiwanie kazań i czytanie Biblii bez jednoczesnego wykonywania tego, co poleca Bóg, nie pożywi nas duchowo. Jezus powiedział:
Każdy więc, kto słucha tych słów Moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce. I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na opoce. A każdy, kto słucha tych słów Moich, lecz nie wykonuje ich, przyrównany będzie do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku. I spadł ulewny deszcz, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, i runął, a upadek jego był wielki (Mt 7,24-27).
Jeśli nie czytam Pisma Świętego bądź też czytam je, ale nie jestem mu posłuszny mocą mieszkającego we mnie Ducha Świętego, to staję się duchowym analfabetą, nawet jeśli z pamięci potrafię przytaczać różne wersety. Słowo poucza nas, jak możemy dobrze przygotować się do życia:
Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany (2 Tym 3,16-17).
W poniższych słowach, będących błogosławieństwem, obietnicą i prawdą, Biblia mówi nam, że w swoim Słowie i swoim Synu darował nam Bóg wszystko, co jest nam potrzebne w codziennym życiu:
Łaska i pokój niech się wam rozmnożą przez poznanie Boga i Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Boska Jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie Tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę, przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość (2 P 1,2-4).
Czy jako chrześcijanie naprawdę wierzymy, że Bóg wyposażył nas we wszystko, co niezbędne do życia i pobożności? Czy naprawdę wierzymy w słowa z Listu do Hebrajczyków 4,12-13?
...Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca; i nie ma stworzenia, które by się mogło ukryć przed Nim, przeciwnie, wszystko jest obnażone i odsłonięte przed oczami Tego, przed którym musimy zdać sprawę.
Żaden z atutów psychologii poradniczej nie jest w stanie dokonać w życiu człowieka tego, co może uczynić Słowo Boże. Żaden terapeuta nie potrafi przemienić życia danej osoby tak jak Jezus Chrystus poprzez Słowo Boże i Ducha Świętego. A mimo to tysiące chrześcijan szuka odpowiedzi na problemy życiowe właśnie w bezbożnych systemach psychologicznych, które podważają Słowo Boże i dzieło Ducha Świętego. Wielu z nich nawet nie zdaje sobie sprawy, że idzie na kompromis. Wielu nie dostrzega nic złego w korzystaniu z teorii i terapii psychologii klinicznej i akceptuje propozycje psychologicznych systemów poradniczych.
Część chrześcijan, którzy bez zastrzeżeń uznali kłamstwa „chrześcijańskiego” poradnictwa psychologicznego, w ogóle nie zdaje sobie sprawy ze sprzeniewierzania się istocie chrześcijaństwa. Parę lat temu zagadnęła nas na temat naszej pracy pewna pani. Kiedy wyjaśniliśmy, że badamy zjawisko „psychoherezji”, odparła, że na szczęście ona nigdy nie zetknęła się z czymś podobnym ani w swoim kościele, ani w gronie wierzących przyjaciół. Cóż za pokrzepiająca wieść! Bardzo ucieszyliśmy się ze spotkania przynajmniej tej jednej osoby, której dane było uniknąć spustoszenia czynionego przez psychologię.
Cóż się jednak okazało? Że w jej kościele wpływy psychologii były wyjątkowo silne i jaskrawie widoczne! Oto wyjątek z listy propozycji, jakie kościół ów oferował: Zajęcia szkoły niedzielnej opierały się na programie takiego orędownika koncepcji psychologicznych jak Tony Campolo. Pracownicy kościoła sprzedawali, reklamowali i gorąco polecali serię kaset video o typach osobowościowych, nakręconą przez Florence Littauer. Od lat w kościele tym odbywały się spotkania Anonimowych Alkoholików. Nauki wygłaszał gościnnie pracownik Kliniki Minirtha i Meiera. Bibliotekę zapełniały pozycje prezentujące podejście psychologiczne; wielu propagowanych autorów łączyło psychologię z Biblią. Biuletyn kościelny drukował artykuły psychologów chrześcijańskich. Pastor zaś odsyłał swe owce do poradni psychologicznych w mieście.
I gdy cała ta działalność toczyła się w najlepsze, ta przemiła, ale naiwna pani żyła w błogim przekonaniu, iż wszystko jest w porządku. A jeśli ktoś pomyślał sobie, że był to zapewne kościół z nurtu liberalnego, to śpieszymy zapewnić, iż zaliczał się on do najbardziej konserwatywnych kościołów w tym mieście.
Jak to możliwe, żeby kościół tak mocno wplątał się w wątpliwe sprawy, a jego członkowie niczego nie zauważali? Jedną z przyczyn jest fakt, iż stanowimy społeczeństwo spsychologizowane i używamy psychologicznych sformułowań, stąd też wielu wierzących nie uświadamia sobie zagrożenia, uznając koncepcje psychologiczne po prostu za fakty, a co gorsza, za Prawdę Bożą. Przyzwyczaili się do nich. Inna przyczyna tkwi w tym, iż nauki psychologii są nierozerwalnie wplecione w większość programów szkolnych, ucząc poczucia własnej wartości, ustalania prywatnej hierarchii wartości i innych filozofii i technik psychologicznych. Psychologia edukacyjna znalazła się pod silnym wpływem Johna Deweya i innych świeckich humanistów. Dalsza przyczyna to wysoka wśród chrześcijan popularność telewizyjnych i radiowych talk-showów, zapewniających im „nieustanną edukację psychologiczną”. Niestety dzisiejszemu kościołowi brakuje rozeznania. A pasterze bywają zwiedzeni na równi z owcami.
Najważniejszym powodem wtargnięcia teorii psychologii klinicznej do życia chrześcijan jest chyba jednak fakt, iż utracili oni pierwszą miłość. Przestali wpatrywać się w Chrystusa, swego Zbawcę, a przenieśli wzrok na samego siebie. Zatracili perspektywę postępowania według Ducha, a chadzają własnymi drogami i drogami tego świata. Można się zastanawiać, czy ten wielki triumf psychoherezji wiąże się z upadkiem duchowym, o jakim mowa w Liście do Rzymian 1,18-32:
...Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. [...] Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen.
Wszystkich, którzy zaangażowali się w psychoherezję, wzywamy, aby upamiętali się i ponownie nawrócili do Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata, i aby znów powrócili do miłującego Boga i pojednali się z Nim całym swoim sercem, duszą, umysłem i siłą, aby ufali Mu we wszystkich sprawach życiowych i by budowali swoje życia na skale samego Słowa Bożego.
Jeden Czytelnik napisał: „Słodycz i zdrowie Słowa Bożego wraz z nieustannym życiem razem ze Zbawcą wystarczają i dają pełnię”.



PsychoHeresy Awareness Letter maj/czerwiec 1993.
(za uprzejmą zgodą Autorów).
***********************************************************************************************************************