... Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej,

i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej, a bliźniego swego, jak siebie samego.

Łuk. 10:27

12 kroków do innej ewangelii cz.1

                                                 
Wydawnictwo Tyndale House w ten sposób reklamuje nowo wydaną Life Recovery Bible [czyli swoistą „Biblię Terapeutyczną”]: „Wyobraź sobie, że w waszej grupie 12 kroków macie Abrahama, króla Dawida i apostoła Pawła”. Reklama głosi następnie: „Podobnie jak ty, znaleźli oni uleczenie dzięki ufaniu mocy większej niż oni sami”. Ta sfałszowana wersja Biblii nie tylko ukazuje wypaczony wedle miary 12 kroków „rys postaci” Abrahama, Dawida i Pawła, ale i zawiera „prawie na każdej stronie fascynujące przypisy oparte na 12 krokach”, „na początku każdej księgi wątki poświęcone wychodzeniu z uzależnień”, „pobożne rozważania oparte na 12 krokach, modlitwy o spokój ducha i wiele, wiele innych”. Reklama zapewnia czytelnika, że „każdy komentarz pomocny w studiowaniu Biblii został napisany przez biblistę, który osobiście przeszedł 12 kroków”.

Kiedy wierzący próbują łączyć drogi tego świata z chrześcijaństwem, otrzymują w najlepszym razie zniekształconą ewangelię, najczęściej jednak kończy się to inną ewangelią i alternatywną drogą do uświęcenia. Programy oparte na 12 krokach mają początek w ruchu Anonimowych Alkoholików, a znajdują dziś gorliwych i oddanych naśladowców w licznych innych ruchach, takich jak Al-Anon, Dorosłe Dzieci Alkoholików oraz Anonimowi Współuzależnieni. Już od lat spotkania AA odbywają się w kościołach i wielu chrześcijan propaguje dziś programy 12 kroków.
Zastanawialiśmy się, czy kiedykolwiek zainteresowali się oni historią 12 kroków AA oraz nieuchronnymi konsekwencjami programów skupionych wokół idei nieokreślonej „Siły Wyższej”. Poniższy wyjątek z naszej książki 12 Steps to Destruction: Codependency/Recovery Heresies (12 kroków do zagłady. Herezje o współuzależnieniu i wychodzeniu z uzależnień) pokrótce omawia pochodzenie i cele ruchu AA.

Religia Anonimowych Alkoholików
Książka The Twelve Steps of Alcoholics Anonymous (12 kroków Anonimowych Alkoholików), napisana przez Billa Wilsona, została oparta na jego osobistych doświadczeniach i światopoglądzie. W kroku pierwszym: „Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu - że straciliśmy kontrolę nad naszym życiem”, wyraził Wilson swoją ulgę, jakiej doznał wówczas, gdy lekarz przekonał go, iż nadużywanie alkoholu ma przyczynę w „alergii”, na którą nie ma Wilson wpływu.
Zatem po zakończeniu kuracji odwykowej Wilson pomyślał, że problem rozwiązany. Uwolniono go od moralnego balastu wyrzutów sumienia i zdiagnozowano jako chorego. Lek na chorobę był prosty: nie brać do ręki kolejnego kieliszka. Dobre samopoczucie z racji odzyskanej trzeźwości nie trwało jednak długo. Mimo przekonania, że pijaństwo nie było przez niego zawinione, ale wywołane „alergią”, Wilson czuł wielkie przygnębienie.
W tym ponurym okresie zadzwonił do niego Ebby Thatcher, dawny „kumpel od kieliszka”. Nie widzieli się od jakichś pięciu lat, i Thatcher wydawał się wręcz nowo narodzony. Kiedy Wilson zapytał go, czemu nie pije i czemu wydaje się taki inny, Thatcher odparł: „Bo mam religię”. Powiedział Wilsonowi, że kiedy się modlił, Bóg uwolnił go od pragnienia picia i napełnił „wewnętrznym pokojem i radością, o jakiej od lat nie marzył”.1
Wilsonowi jakoś nie przypadło do gustu świadectwo Thatchera. A jednak pragnął takiej samej wolności od alkoholu. Pił dalej, jeszcze przez kilka dni, aż doszedł do punktu agonii i krańcowej bezradności (jest to pełnia kroku pierwszego). Wtedy wrócił do szpitala na odwyk.

Nawrócenie Wilsona
Przeżycia religijnego doznał Wilson w szpitalu. Bardzo pragnął trzeźwości swego dawnego przyjaciela, ale wciąż „straszliwie [wzdragał] się na myśl o Sile większej niż [on] sam”. Aż do ostatniej chwili odrzucał ideę Boga. W końcu jednak, w najczarniejszej chwili, gdy był na sali sam, zawołał: „Jeśli jest jakiś Bóg, to niech mi się pokaże! Jestem gotowy na wszystko, na wszystko!”2
Wilson, przekonany, że cierpi od okrutnej choroby, wołał do Boga jako jej bezbronna ofiara, a nie jako grzesznik. Od wyrzutów sumienia uwolnił go już wcześniej lekarz swoją teorią o alergii. A zatem Wilson zbliżył się do Boga z pozycji bezradnej, dotkliwie cierpiącej ofiary i polecił Bogu, aby mu się pokazał. Oto jego opis tego przeżycia:
Nagle mój pokój wypełniło niesamowicie białe światło. Ogarnęła mnie nieopisana ekstaza. Wszelka radość, jakiej dotąd zaznałem, nie dawała się z tym porównać. Ta światłość, ta ekstaza - przez jakiś czas nie byłem świadomy niczego poza tym.3
Oczyma duszy ujrzał Wilson jakąś górę i czuł, jak przewiewa go czysty wiatr. Poczuł wielki pokój i był „wyraźnie świadomy czyjejś Obecności, która wydawała się istnym morzem żywego ducha”. Pomyślał: „To musi być ta wielka prawda. Bóg kaznodziejów”. Wilson pisze:
Po raz pierwszy poczułem, że naprawdę znalazłem swoje miejsce. Wiedziałem, że jestem kochany i że mogę odwzajemniać się miłością. Dziękowałem mojemu Bogu, który dał mi rzucić okiem na Swoją absolutną jaźń. Mimo że pielgrzymuję po niepewnym szlaku, nie potrzebuję się już trapić, gdyż zajrzałem do wspaniałego tamtego świata.4
Doświadczenie to wywarło na Wilsona przemożny wpływ. Uwierzył wówczas w istnienie Boga i przestał pić. Stąd też brzmienie kroków drugiego i trzeciego: „Uwierzyliśmy, że Siła wyższa niż my sami może przywrócić nas do zdrowia”, oraz: „Postanowiliśmy poddać naszą wolę i nasze życie opiece Boga,  tak jak Go rozumiemy”5 (wyróżnienie autora).
W przeżyciu tym miał wprawdzie udział  Bóg taki, jak go rozumie Bill Wilson,  nie ma tu jednak najmniejszej wzmianki o zastępczej ofierze Jezusa Chrystusa i o zbawieniu z grzechu na mocy śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Zamiast interpretować swe przeżycie w świetle Biblii, Wilson zwrócił się do książki Williama Jamesa The Varieties of Religious Experience (Różnorodność doznań religijnych).
William James (1842-1910), filozof i psycholog, interesował się doznaniami mistycznymi, egzystencjalnymi, o których opowiadali mu ludzie, twierdząc, że doświadczenia takie mają wagę wyższą niż jakakolwiek doktryna religijna.6 Nie obchodziła go orientacja religijna mistyków, jeśli tylko osobiście doznawali przeżyć mistycznych. James pisał:
W stanach mistycznych osiągamy jedność z Absolutem i zarazem zyskujemy świadomość naszej jedni. Oto wiecznotrwała, triumfująca tradycja mistyczna, nie podlegająca faktycznym zmianom bez względu na kraj czy wyznanie. W hinduizmie, w neoplatonizmie, w sufizmie, w mistycyzmie chrześcijańskim, w whitmanizmie odnajdujemy tę samą, powtarzającą się nutę, toteż dostrzegamy wśród objawień mistycznych pewną wiekuistą jedność...7
Nietrudno zrozumieć, dlaczego takie właśnie podejście pasowało Wilsonowi do opisu jego przeżycia. Przeżycia mistyczne odnotowywane przez Jamesa również miały miejsce po katastrofach, przyznaniu się do porażki i wezwaniu jakiejś siły wyższej. W oficjalnej biografii Wilsona obowiązującej w AA czytamy:
James przekazał Billowi materiał, którego potrzebował on, aby zrozumieć, co mu się właśnie przydarzyło. I przekazał mu go w sposób, który był dla Billa do przyjęcia. Bill Wilson, alkoholik, miał zatem na koncie przeżycie duchowe, które zostało usankcjonowane przez profesora Harwardu, nazywanego przez niektórych ojcem psychologii amerykańskiej!8 [wyróżnienie autorów].
Większość ludzi przypuszcza, że ruch Anonimowych Alkoholików założyli chrześcijanie. Przecież Wilson mówi o Bogu, o modlitwie, o moralności. Zwróćmy jednak uwagę, że w jego duchowych przeżyciach brak jest Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela. Nie ma ani słowa o tym, że Jezus Chrystus zapewnił jedyną drogę do zbawienia, płacąc cenę za grzech Billa Wilsona. System religijny Wilsona nie opiera się na Jezusie Chrystusie, i to ukrzyżowanym. Nie ma też mowy o tym, aby Jezus Chrystus był Panem jego życia.
Jest oczywiste nie tylko to, że Bill Wilson nigdy nie uznał w Jezusie Chrystusie swojego Pana i Zbawiciela oraz jedynej Drogi do Ojca, lecz że w poszukiwaniu doznań duchowych głęboko zaangażował się w okultyzm. Takie oto - nie zaś chrześcijaństwo - są prawdziwe korzenie ruchu Anonimowych Alkoholików.
W drugiej części artykułu zajmiemy się omówieniem duchowości Wilsona i jego praktykami okultystycznymi.

PsychoHeresy Awareness Letter maj/czerwiec 1995.
(za uprzejmą zgodą Autorów).

Przypisy:

1 Pass It On: The story of Bill Wilson and how the A.A. message reached the world. Alcoholics Anonymous World Services, Inc., New York 1984, s. 111, 115.
2 Ernest Kurtz, Not-God: A History of Alcoholics Anonymous, Hazelden Educational Services, Center City, MN, 1979, s. 19.
3 Pass It On..., s. 121.
4 Ibid.
5 Twelve Steps and Twelve Traditions, Alcoholics Anonymous World Services, Inc., New York 1952, 1953, 1981.
6 William James, The Varieties of Religious Experience (I wyd. w 1902 r.), Viking Penguin Inc., New York 1982, s. xxiv.
7 Ibid., s. 419.
8 Pass It On..., s. 125.
                       
                                  
                                                       

Pisz do nas: kontakt@tiqva.pl