Nie odrzucił Bóg swego ludu, który uprzednio sobie upatrzył.

Rzym. 11:2

Każdego, który Mnie wyzna...

                                  

Często bywam wśród ludzi w różnych miejscach publicznych. Czasami można co nieco o człowieku powiedzieć tylko na podstawie jego twarzy, ale tak naprawdę jedynie on sam wie, co jest w jego sercu i głowie.
Niedawno wybrałem się do synagogi, w której wielu mężczyzn - każdy z brodą i pejsami - studiowało Talmud i inne komentarze. Według normy izraelskiej byli oni ludźmi religijnymi - ale czy naprawdę? Po większej części byli to ludzie młodzi i dość otwarci; naciągnęli mnie na długą rozmowę o wierze w Boga. Gawędziło nam się bardzo przyjemnie, aż do chwili, gdy zapytałem:
- Po co tu tak co dzień przychodzicie i trwonicie czas po próżnicy?
Spojrzeli na mnie podejrzliwie, a jeden odrzekł:
- Byłem wyższym oficerem w armii, ale jestem szczęśliwy, że już od trzech długich lat mogę się tutaj uczyć.
- A czegoś się dowiedział przez te trzy długie lata nauki? - spytałem. - Masz przekonanie, że robisz dobrze?
- Przychodzę tu, aby oczyścić duszę - odparł.
A ja mu na to:
- Przyjrzyj no się sobie porządnie w lustrze, a potem powiedz mi, jak się czujesz. Powiedz, czy naprawdę oczyściłeś duszę.
Popatrzył na mnie dziwnie i zapytał:
- Służyłeś w wojsku?
- Tak - odparłem.
- Latałem na myśliwcach -  powiedział. - Bywało naprawdę ciężko. Teraz jestem jak ptak bez skrzydeł. Wiesz czemu? Bo przyszedłem tu, aby pokutować. Większość z nas tutaj ma za sobą podobny życiorys. Oficerowie, dobrzy żołnierze. A teraz jesteśmy słabi przed Bogiem.
- Popełniacie wielki błąd - powiedziałem.
- A to czemu?
- Jesteście jak bezbronne owce, które zabłądziły, poszły za fałszywymi nauczcielami. Ciągle rozglądacie się, kto tu ma najdłuższą brodę, bo ten będzie sprawiedliwszy niż inni. I kto ma najdłuższe pejsy. Ale wszyscy jesteście zgorzkniali. Nie macie radości, nie macie życia. No i nadziei. Jeśli dalej będziecie dążyć do takiej „czystości”, to wierzcie mi, potoniecie w końcu w szambie fałszywej nauki. Wtedy będzie już za późno. Wasz religijny wygląd to jak przebieranka na święto Purim. Ocknijcie się i zobaczcie, jakeście nisko upadli. Tak bardzo pobłądziliście, że siedząc tutaj nigdy się nie oczyścicie. Jedyna dla was deska ratunku to zwrócić się do Boga tak, jak On tego pragnie. Pomyślcie nad tym.
Pilot i pozostali najwyraźniej pilnie słuchali tego, co mówiłem. Ale wtedy do pomieszczenia wszedł główny rabin tej synagogi i też przez chwilę słuchał. Już po jego twarzy mogłem poznać, że również zalicza się do tego szwadronu desperatów. W końcu odezwał się:
- Jestem tutaj głównym rabinem. Widzisz sam, ile osiągnęliśmy. Zapraszamy, zaglądaj tu często. Nasze drzwi zawsze są otwarte.
- Wiem, gdzie moje miejsce - - odrzekłem. - A na pewno nie jest ono wśród tych, którzy popełniają duchowe samobójstwo. Gołym okiem widać, że nie ma tu duchowego życia. Pokażcie mi chociaż jednego szczęśliwego człowieka, kogoś, kto by z nadzieją patrzył w przyszłość. Nie ma tu takiego! To miejsce jest jak otwarty grób. A wy żyjecie w pustce i próżności.
Rabin wysłuchał mnie, po czym odparł:
- Słucham cię tak już od pewnego czasu i ciekaw jestem, z jakich to ksiąg wziąłeś te wszystkie historie, które opowiadasz tym ludziom.
- To, co mówię, biorę z Biblii - odparłem. - U Ezechiela 36,25-27 napisano: „I pokropię was czystą wodą, i będziecie czyści od wszystkich waszych nieczystości i od wszystkich waszych bałwanów oczyszczę was. I dam wam serce nowe, i ducha nowego dam do waszego wnętrza, i usunę z waszego ciała serce kamienne, a dam wam serce mięsiste. Mojego ducha dam do waszego wnętrza i uczynię, że będziecie postępować według Moich przykazań, Moich praw będziecie przestrzegać i wykonywać je”.
Wziął moją Biblię, przyjrzał jej się uważnie. Spostrzegł, że zawiera również Nowy Testament.
- No, to mnie nie dziwi - powiedział. - Jak tylko zacząłem cię słuchać, domyśliłem się, że jesteś z tych, co to wierzą w tego człowieka [czyli Jezusa]. Z tych, których nie lubię. Ale wykazałeś wielką odwagę, aby tu przyjść i powiedzieć nam, w co wierzysz. Muszę przyznać, że mam dla ciebie szacunek. A teraz chciałbym, żebyś tylko na podstawie Pism hebrajskich pokazał, w którym to miejscu zbłądziłem. Potrafisz?
Odrzekłem mu:
- Nie ty jeden myślisz sobie, że o tym człowieku, jak Go nazywacie, jest mowa tylko w Nowym Testamencie, który nazywacie „chrześcijańską księgą”. Ale Bóg wyraźnie napisał o Nim u Izajasza 53, czyli we fragmencie dobrze znanym Żydom na całym świecie, nie zaprzeczysz. Twierdzicie, że czekacie na zbawienie, które ma przyjść przez Mesjasza. Ale rozglądacie się nie tam gdzie trzeba, spodziewacie się nie wiadomo czego na przykład po jednym rabinie z Nowego Jorku, o którym wszyscy myśleliście, że to Mesjasz. No i gdzie on teraz jest? W grobie. W Nowym Jorku!
Byłem pewien, że powiedziawszy aż tyle wyjdę stamtąd porządnie pokiereszowany. Ku swemu zdumieniu spostrzegłem jednak, że moi słuchacze są wciąż dla mnie życzliwi. Nawet sam rabin powiedział:
- Mówisz tak szczerze i jesteś taki pewny swoich przekonań, że z chęcią zapraszam cię na dłuższą rozmowę. Kiedy tylko zechcesz.
Pomyślałem wtedy, że wypełniło się słowo z Ewangelii Łukasza 10,3: „Oto posyłam was jak owce między wilki”. Ci ludzie potrzebują modlitwy. Modlitwy potrzebuję i ja, bo chciałbym ich znów odwiedzić, i to niedługo. Dziękuję wszystkim, którzy wspomagają nas modlitwą w niesieniu wieści o zbawieniu w Mesjaszu Jego umiłowanym braciom według ciała.

Cwi Kaliszer

Israel My Glory październik/listopad 1995.
(Used by permission by The Friends of Israel Gospel Ministry, Inc., Bellmawr, NJ, USA).

                  

                              

Pisz do nas: kontakt@tiqva.pl