Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki,

do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości

2 Tym. 3:16

Przewodnik dla łowców herezji cz.2

                 
                                                                               
                                                                CZY ŁOWCA HEREZJI MA PRAWO BYTU?

Jeśli chcemy znaleźć uzasadnienie dla obrony wiary, to będzie nim na pewno fragment z Listu Judy 3-5:

Umiłowani! Zabierając się z całą gorliwością do pisania do was o naszym wspólnym zbawieniu, uznałem za konieczne napisać do was i napomnieć was, abyście podjęli walkę o wiarę, która raz na zawsze została przekazana świętym.
Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, na których od dawna wypisany został ten wyrok potępienia, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego obracają w rozpustę i zapierają się naszego jedynego Władcy i Pana, Jezusa Chrystusa.
A chcę przypomnieć wam, którzy raz na zawsze wszystko wiecie, że Pan wybawił wprawdzie lud z ziemi egipskiej, ale następnie wytracił tych, którzy nie uwierzyli [BW].


Czemu Juda uważał za swój obowiązek przypomnieć braciom o zgubie tych Izraelitów, którzy - choć ocaleni wraz z wierzącą resztą ludu - zostali jednak przez Boga z powodu swej niewiary wytraceni?
Dlatego, że niewiara taka zaczęła się wyraźnie przejawiać także w Kościele. Z tej też przyczyny tak ważnym jest, aby ci, którzy znają Słowo Boże (i co równie ważne, miłują je), gorliwie walczyli o Wiarę. Walka taka polega na zdecydowanej obronie, w której nie będziemy się obawiać, jeśli to konieczne, że kogoś urazimy:

Dla was, którzy wierzycie, jest on rzeczą cenną; dla niewierzących zaś kamień ten, którym wzgardzili budowniczowie, pozostał kamieniem węgielnym, ale też kamieniem, o który się potkną, i skałą zgorszenia; ci, którzy nie wierzą Słowu, potykają się oń, na co zresztą są przeznaczeni [1 P 2,7-8].

Potykają się o Słowo i są mu nieposłuszni nie tylko ludzie spoza Kościoła. Przeciwnie - najskuteczniejsi odciągacze od prawdy działają właśnie w Kościele:

Lecz byli też fałszywi prorocy między ludem, jak i wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzać będą zgubne nauki i zapierać się Pana, który ich odkupił, sprowadzając na się rychłą zgubę.
I wielu pójdzie za ich rozwiązłością, a droga prawdy będzie przez nich pohańbiona.
Z chciwości wykorzystywać was będą przez zmyślone opowieści; lecz wyrok potępienia na nich od dawna zapadł i zguba ich nie drzemie
[2 P 2,1-3].

Gdzież więc są ci fałszywi nauczyciele, przed którymi Biblia nas ostrzega? Na pewno nie zostali zdemaskowani w największych chrześcijańskich mass mediach. Bo według tych ostatnich świat chrześcijański może się lękać jedynie „łowców herezji”, którzy upierają się, że fałszywi nauczyciele „są wśród nas”.
Istotnie, nie sposób ignorować fragmentów biblijnych zakazujących osądzania bliźnich. I jak rozumieć ustępy zakazujące tykania pomazańców Bożych? Orężem takich właśnie dwu ustępów chcą posłużyć się fałszywi nauczyciele:

Nie dotykajcie pomazańców Moich, prorokom Moim zła nie wyrządzajcie
[1 Krn 16,22; Ps 105,15].
Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą [Mt 7,1-2].

Zajmijmy się po kolei analizą tych fragmentów.

„Nie dotykajcie pomazańców Moich”
Jeśli werset ten rozpatrzymy w jego kontekście, zarówno w Księdze Kronik, jak i w Psalmach, wywnioskujemy, że cały lud Boży jest pomazańcami Pana, a nie tylko nauczyciele i prorocy. „Dotykać” pomazańców Bożych znaczy prześladować ich, nie zaś sprawdzać prawdziwość ich słów, co przecież Pismo nam nakazuje.
Ci, którym nie podoba się krytykowanie ich nauki, błędnie głoszą, że kwestionowanie jej to dotykanie pomazańców Bożych. Chcą nas przekonać, że są prorokami Bożymi i mają od Pana szczególne namaszczenie.
Skąd mieć pewność, że ktoś jest prorokiem prawdziwym bądź fałszywym? Poznajemy to na podstawie porównania jego słów do Pisma Świętego, a także po jego owocach:

Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi!
Po owocach poznacie ich. Czyż zbierają winogrona z cierni albo z ostu figi?
Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, ale złe drzewo wydaje złe owoce.
Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców.
Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, wycina się i rzuca w ogień.
Tak więc po owocach poznacie ich.
Nie każdy, kto do Mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca Mojego, który jest w niebie.
W owym dniu wielu Mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu Twoim i w imieniu Twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu Twoim nie czyniliśmy wielu cudów?
A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode Mnie wy, którzy czynicie bezprawie
[Mt 7,15-23].

Czy owoc to dobre uczynki?
Czy owoc to cuda i znaki?
Czy owoc to zdolność wypędzania demonów?
Na podstawie wersetu 22 można powiedzieć, że nie. Nie o taki owoc Jezusowi chodzi.
O jaki zatem? Jezus wyjaśnia dalej:

Każdy więc, kto słucha tych słów Moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce.
I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na opoce.
A każdy, kto słucha tych słów Moich, lecz nie wykonuje ich, przyrównany będzie do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku. I spadł ulewny deszcz, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, i runął, a upadek jego był wielki
[Mt 7,24-27].

W przypowieści o siewcy Pan wyjawia, że owoc jest wynikiem właśnie tej zdolności mocnego trzymania się Wiary w obliczu przeciwności i ataku pokus tego świata:

I mówił do nich wiele w podobieństwach. I rzekł: Oto wyszedł siewca, aby siać.
A gdy siał, padły niektóre ziarna na drogę, i przyleciało ptactwo i zjadło je.
Inne zaś padły na grunt skalisty, gdzie nie miały wiele ziemi, i szybko powschodziły, gdyż gleba nie była głęboka.
A gdy wzeszło słońce, zostały spieczone, a że nie miały korzenia, uschły.
A inne padły między ciernie, a ciernie wyrosły i zadusiły je.
Jeszcze inne padły na dobrą ziemię i wydały owoc, jedne stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny.
Kto ma uszy, niechaj słucha.
I przystąpiwszy uczniowie rzekli Mu: Dlaczego mówisz do nich w podobieństwach?
A On, odpowiadając, rzekł: Wam dane jest znać tajemnice Królestwa Niebios, ale tamtym nie jest dane
[Mt 13,3-11].

Wysłuchajcie więc podobieństwa o siewcy.
Do każdego, kto słucha słowa o Królestwie i nie rozumie, przychodzi Zły i porywa to, co zasiano w jego sercu: to jest ten, kto jest posiany na drogę.
A posiany na gruncie skalistym to ten, kto słucha słowa i zaraz z radością je przyjmuje,
Ale nie ma w sobie korzenia, nadto jest niestały i gdy przychodzi ucisk lub prześladowanie dla słowa, wnet się gorszy.
A posiany między ciernie to ten, który słucha słowa, ale umiłowanie tego świata i ułuda bogactwa zaduszają słowo i plonu nie wydaje.
A posiany na dobrej ziemi to ten, kto słowa słucha i rozumie; ten wydaje owoc: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, a inny trzydziestokrotny
[Mt 13,18-23].

Werset 23 mówi o owocu. Ci, którzy mocno trzymają się wiary bez względu na ułudę i naciski nieprzyjaciela, wydadzą owoc w postaci innych zdolnych do Wiary, prawdziwych uczniów Pana. Mogą tego dokonać jedynie ci, którzy gorliwie walczą o Wiarę.
Choć nawet niewierzący - albo fałszywi nauczyciele - mogą głosić Słowo prowadzące do zbawienia, to proces uczniostwa dokonuje się tylko poprzez nauczanie Słowa Bożego i trwanie w nim oraz posłuszeństwo mu.
Ten, kto nazywa się uczniem Pana Jezusa Chrystusa, musi być gotowy do obrony wiary, nawet za cenę życia:

Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem Moim.
Kto nie dźwiga krzyża swojego, a idzie za Mną, nie może być uczniem Moim
[Łk 14,26-27].
I usłyszałem donośny głos w niebie, mówiący: Teraz nastało zbawienie i moc, i panowanie Boga naszego, i władztwo Pomazańca Jego, gdyż zrzucony został oskarżyciel braci naszych, który dniem i nocą oskarżał ich przed naszym Bogiem.
A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć
[Obj 12,10-11].

Oto niezbędne cechy charakterystyczne wierzącego.
Nie są to słowa moje, lecz Jezusa. Jeśli ktoś chciałby się na ten temat spierać, niech się skarży samemu Panu. Ale pierwej niech zbada swoje serce i sprawdzi, czy naprawdę jest z Wiary:

Poddawajcie samych siebie próbie, czy trwacie w wierze, doświadczajcie siebie; czy nie wiecie o sobie, że Jezus Chrystus jest w was? Chyba żeście próby nie przeszli [2 Kor 13,5].

Co nam to mówi o jakości „wiary” głoszonej dziś z kazalnic i nadawanej przez chrześcijańskie środki masowego przekazu?
Aby stać się uczestnikiem Wiary, trzeba zaufać śmierci Jezusa Chrystusa jako zapłacie za nasze grzechy. Zapłatę tę zawdzięczamy tylko i wyłącznie łasce Bożej, bez żadnej zasługi z naszej strony. Jednakże Pismo wyraźnie naucza, że nasza wola ma w Bożym planie odkupienia pewną rolę do odegrania:


Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania
[2 P 3,9].
I jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy,
Aby każdy, kto Weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.
Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto Weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny
[J 3,14-16].

Aby być uczniem Pana, trzeba przestrzegać zasad Wiary, wyłożonych w Słowie Bożym. Łaska Boża dała Izraelitom węża, na którego patrząc mogli doświadczyć uzdrowienia. Kto na niego nie spojrzał, umierał. Łaska Boża dała nam Syna Bożego, aby świat został uzdrowiony ze swych grzechów:

On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata [1 J 2,2].

Kto nie spojrzy na Niego w wierze, zginie.
Co zatem oznacza wiara w Jezusa?

Umiłowani, jeżeli nas serce nie oskarża, możemy śmiało stanąć przed Bogiem i otrzymamy od Niego, o cokolwiek prosić będziemy, gdyż przykazań Jego przestrzegamy i czynimy to, co miłe jest przed obliczem Jego.  A to jest przykazanie Jego, abyśmy wierzyli w imię Syna Jego, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie, jak nam przykazał.  A kto przestrzega przykazań Jego, mieszka w Bogu, a Bóg w nim, i po tym Duchu, którego nam dał, poznajemy, że w nas mieszka [1 J 3,21-24].

Słowo Boże mówi jasno: dowodem prawdziwej wiary w Jezusa jest posłuszeństwo Jego przykazaniom, określonym w Jego Słowie - Biblii.
„To zła wiara, zorientowana na uczynki!” - krzyczą fałszywi nauczyciele. Nie miłują Słowa Bożego na tyle, by być mu posłusznym, stosując się tylko do tych ustępów, które im odpowiadają. Takie posłuszeństwo ma charakter pozorny, nie wypływając z wewnętrznego, uświęcającego działania Ducha Świętego. Z tego samego powodu nauczyciele ci ignorują słowa z Listu Jakuba:

Lecz powie ktoś: Ty masz wiarę, a ja mam uczynki; pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, a ja ci pokażę wiarę z uczynków moich.
Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz; demony również wierzą i drżą.
Chcesz przeto poznać, nędzny człowieku, że wiara bez uczynków jest martwa?
[Jk 2,18-20].

Prawdziwa wiara rodzi czyny miłosierdzia względem innych bez oczekiwania wzajemności.
Prawdziwa wiara trwa wbrew pokusom świata, ciała i diabła.
Prawdziwa wiara walczy o prawdę Słowa Bożego, nawet za cenę życia.
Prawdziwa wiara wytrzymuje ciosy i strzały nieprzyjaciół Bożych, którzy udają uczniów Pana Jezusa Chrystusa.
Autor Listu do Hebrajczyków wyjaśnia, czym jest prawdziwa wiara, opisując, jak święci Boży na przestrzeni wieków cierpieli śmierć, ubóstwo, męki i wszelkie upokorzenia znane ludzkości, nie poddając się jednak (Hbr 11).
Głoszona dziś wiara nie jest wiarą naszych przodków. To wiara fałszywa, według której samo deklarowanie jej daje prawo do nazywania się narodzonym na nowo z Ducha Bożego. Ignoruje się, a nawet gardzi się tymi fragmentami Pisma, które za dowód deklarowanej „wiary” uznają posłuszeństwo względem Słowa Bożego. Zamiast zachęty do posłuszeństwa Słowu słyszymy dziś nakazy, aby żądać Bożych błogosławieństw.
W ten zatem sposób możemy sprawdzić, czy ktoś jest prawdziwym uczniem Pana Jezusa Chrystusa, czy też fałszywym nauczycielem.
Mamy nie tylko prawo, ale i obowiązek sprawdzać wszystkich, którzy nazywają siebie Jego uczniami. Mamy też obowiązek demaskować tych, którzy okażą się fałszywi:

I nie miejcie nic wspólnego z bezowocnymi uczynkami ciemności, ale je raczej karćcie
[Ef 5,11].
Umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków wyszło na ten świat [1 J 4,1].
Znam uczynki twoje i trud, i wytrwałość twoją, i wiem, że nie możesz ścierpieć złych, i że doświadczyłeś tych, którzy podają się za apostołów, a nimi nie są, i stwierdziłeś, że są kłamcami [Obj 2,2].
...byli szlachetniejszego usposobienia niż owi w Tesalonice; przyjęli oni Słowo z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się rzeczy mają [Dz 17,11].

Te i wiele innych ustępów biblijnych zachęcają nas do walki o Wiarę. W jej trakcie podziały będą oczywiście nieuniknione:

A proszę was, bracia, abyście się strzegli tych, którzy wzniecają spory i zgorszenia wbrew nauce, którą przyjęliście; unikajcie ich
[Rz 16,17].

Obowiązkiem każdego prawdziwego wierzącego jest nie tylko rozpoznawanie tych, którzy głoszą rzeczy sprzeczne ze zdrową nauką, ale i unikanie kontaktów z nimi, nawet jeśli podają się za braci w Chrystusie. To oni są bowiem de facto sprawcami podziałów w ciele Chrystusa, nie zaś ci, którzy ich demaskują.


Nie sądźcie?
A co z drugim napomnieniem: aby nie sądzić innych?
Nie mamy prawa sądzić serc innych ludzi z powodu grzechów, jakie popełniają w swym życiu osobistym, gdyż i my jesteśmy winni grzechów. Takie postępowanie byłoby wyrazem naszego zadufania w sobie. Koniecznym jest natomiast osądzanie grzechów popełnianych w zgromadzeniu. Jeśli ktoś obnosi się ze swoim grzechem albo próbuje znaleźć dla niego wymówkę, trzeba z nim postąpić tak, aby wzbudzić lęk u innych:

Tych, którzy grzeszą, strofuj wobec wszystkich, aby też inni się bali
[1 Tym 5,20].

Publiczne strofowanie kogoś za grzech jest obowiązkiem starszych Kościoła. Obowiązkiem natomiast  każdego wierzącego jest strofowanie tych, którzy głoszą błędną naukę i odwodzą innych od prawdy Słowa Bożego, nawet w sprawach uznawanych przez wielu za mało istotne.
Prywatne grzechy pojedynczych osób mogą przynieść szkodę lokalnej społeczności, ale błędne nauczanie przynosi szkodę niezliczonym rzeszom wierzących w całym ciele Chrystusa.
Nie znaczy to, że powinniśmy zrywać kontakty z powodu spraw, które nie zostały jasno w Piśmie Świętym wyłożone i które rzeczywiście można tłumaczyć rozmaicie. W każdej jednak dziedzinie wyraźnie określonej w Piśmie nie może być miejsca na tolerancję i nie można pozwalać fałszywym nauczycielom snuć ich sideł.
Zdarza się oczywiście, że nie mamy w jakiejś sprawie właściwego zrozumienia - i dla tej też przyczyny Pismo przestrzega, abyśmy nie palili się do nauczania, gdyż tym surowszy czekać nas będzie sąd. Poza tym samo poznanie nie wystarczy wcale, aby podobać się Bogu. Nieraz bywa, że poznanie idzie w parze z pychą.
Każdy wierzący ma w Chrystusie wolność określenia granic, w których jest w stanie zaakceptować obszary niepewne i określać, w jakim stopniu będzie się godził na wspólnotę z innymi, o odmiennych w tej mierze poglądach. Wspólnoty z ciemnością jednak być nie może. Nie może być wspólnoty z nauczycielami, którzy upierają się, że ich fałszywa interpretacja Pisma jest dobra, i czynią to wbrew jasnym, wyraźnym napomnieniom udzielanym im na podstawie Słowa Bożego.
Nie wolno nam osądzać cudzych serc - to może czynić tylko sam Bóg. Mamy jednak obowiązek osądzać cudze nauczanie, taki jest Boży nakaz. Ci, którzy za jego wypełnianie piętnują nas mianem „łowców herezji”, niech poddają samych siebie próbie, czy trwają w Wierze.

Dokończenie nastąpi.

Media Spotlight vol. 16 nr 2.
(za uprzejmą zgodą Wydawców).

               

                         

Pisz do nas: kontakt@tiqva.pl