Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki,

do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości

2 Tym. 3:16

Dla kogo żyjemy ?

                                      

Najbardziej powszechnie na świecie znane nauki Jezusa Chrystusa pochodzą z Kazania na Górze, zapisanego m.in. w piątym, szóstym i siódmym rozdziale Ewangelii Mateusza. Kazanie to, w dużych fragmentach cytowane na pamięć i przez wierzących, i przez niewierzących, znajduje jednak zadziwiająco mały posłuch. Wymagania stawiane przez Jezusa są wysokie, co gorsza, często przeczą ludzkiemu tak zwanemu zdrowemu rozsądkowi.

Nie szukać swego, i to jeszcze bez rozgłosu!

W Kazaniu na Górze czytamy na przykład:

,,Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko, ząb za ząb.
A Ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi.
A temu, kto chce się z tobą procesować i zabrać ci szatę, zostaw i płaszcz. A kto by cię przymuszał, żebyś szedł z nim jedną milę, idź z nim i dwie. Temu, kto cię poprosi, daj, a od tego, który chce od ciebie pożyczyć, nie odwracaj się.
Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował bliźniego swego, a będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela swego.
A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie, bo słońce Jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych...
Bądźcie wy tedy doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest."

Jezus udzielił i innych wskazówek:

,,Baczcie też, byście pobożności swej nie wynosili przed ludźmi, aby was widziano; inaczej nie będziecie mieli zapłaty u Ojca waszego, który jest w niebie.
Gdy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak to czynią obłudnicy w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją. Ale gdy ty dajesz jałmużnę, niechaj nie wie lewica twoja, co czyni prawica twoja, aby jałmużna była ukryta, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie.
A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy, gdyż oni lubią modlić się stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom; zaprawdę powiadam wam, otrzymali zapłatę swoją. Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie...
A gdy pościcie, nie bądźcie smętni jak obłudnicy; szpecą bowiem twarze swoje, aby ludziom pokazać, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją. Ale ty, gdy pościsz, namaść głowę swoją i umyj twarz swoją. Aby nie ludzie cię widzieli, że pościsz, lecz Ojciec twój, który widzi w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie."

To prawda, że wymagania z Kazania na Górze bywają wysokie – są jednak wykonalne dla tego, kto uwierzył Bogu, postanowił podobać się Mu i postępuje według Ducha. A że przeczą ludzkiemu zdrowemu rozsądkowi? Cóż – Bóg powiedział przecież: „Wniwecz obrócę mądrość mądrych, a roztropność roztropnych odrzucę”. Napisano też, że „głupstwo Boże jest mędrsze niż ludzie, a słabość Boża mocniejsza niż ludzie”. Podejmując decyzję o własnych czynach, dobrze jest kierować się zasadą podobania się Bogu i wierności Jego Słowu. To bowiem sam Bóg jest naszym Sędzią i od samego Chrystusa otrzymają Jego uczniowie nagrodę za swoje czyny. Za czyny, które często tu na ziemi wcale się nie opłacają.
Dlatego też Jezus zakończył ten ustęp słowami:

,,Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie je mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje podkopują i kradną; ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną."

W Psalmach wielokrotnie czytamy słowa pokrzepiające dla każdego, kto uwierzywszy Bogu na szali położył całe swoje życie:

,,Oczy Pańskie patrzą na sprawiedliwych, a uszy Jego słyszą ich krzyk...
Wołają, a PAN wysłuchuje ich i ocala ich ze wszystkich udręk...
Wiele nieszczęść spotyka sprawiedliwego, ale PAN wyzwala go ze wszystkich...
PAN wyzwala duszę sług swoich i nie będą ukarani ci, którzy Mu ufają."

Oto kilka zaledwie wyjątków z Psalmu 34 – a lektura wszystkich psalmów prowadzi nieuchronnie do takiego wniosku: „Zaiste, wszyscy, którzy nadzieję pokładają w Tobie, nie zaznają wstydu”.
Pamiętając o tak wielkich obietnicach nie powinniśmy się wahać przy odpowiedzi na pytanie: Czy chcę podobać się Bogu, czy chcę pełnić Jego wolę?
Pełnienie woli Bożej i podobanie się Bogu ma wielką zapłatę, której tu na ziemi nie potrafimy sobie nawet wyobrazić. Wiedział o tym Mojżesz, o którym napisano, że uznał „hańbę Chrystusową za większe bogactwo niż skarby Egiptu; skierował bowiem oczy na zapłatę”.
„Hańba Chrystusowa?” Cóż hańba może mieć wspólnego z podobaniem się Bogu? Znając choćby pobieżnie Pismo Święte, nietrudno odpowiedzieć na to pytanie. Żegnając się z uczniami przed śmiercią Pan Jezus powiedział przecież: „Jeśli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie wpierw znienawidził”. Jeśli świat znienawidził Księcia Pokoju, który „grzechu nie popełnił”, można się spodziewać, że pełniąc wolę Bożą nie zawsze będziemy stąpać po płatkach róż. Sztuka polega na tym, aby w chwilach ciężkich prób nie brać „spraw w swoje ręce” i sprzeniewierzając się Bogu nie załatwiać samodzielnie własnych „porachunków”. Aby cierpliwie czekać na wybawienie Boże i na Jego zapłatę.

Przykład proroków

Biblia pełna jest przykładów tych, którzy postanawiali podobać się Bogu bez względu na cenę. Szczególnie wymownym wzorem są prorocy. Nie wszyscy z nich bywali jak Eliasz czy Elizeusz wyposażani w nadprzyrodzoną moc, by w punkcie kulminacyjnym bezsprzecznie i w widowiskowy sposób dowieść prześladowcom i gapiom, że Jahwe jest Bogiem i troszczy się o swego sługę. Wielu – może nawet większość – proroków, gnębionych, cierpiących i wyśmiewanych, musiało czekać na wyzwolenie aż do śmierci, ale znosili los cierpliwie i wiernie, wiedząc, że ich ufność „ma wielką zapłatę”. Z ludzkiego punktu widzenia niektórzy z nich przegrali życie, nic nie osiągnąwszy i na pozór niczym szczególnym się nie wsławiwszy. Ale ich zapłata będzie wielka.

Micheasz
Przykład takiego człowieka znajdujemy w 22 rozdziale Pierwszej Księgi Królewskiej:

,,Król izraelski zgromadził proroków w liczbie około czterystu mężów i zapytał ich: Czy mam wyruszyć na wojnę pod Ramot Gileadzkie, czy też mam tego zaniechać? A oni odpowiedzieli: Wyrusz, a PAN wyda je w rękę króla.
Wówczas zaniepokoił się król judzki Jehoszafat, który miał wyruszyć wraz z Achabem:
Jehoszafat zapytał: Czy nie ma tutaj jeszcze jakiegoś proroka PANA, abyśmy i jego zapytali?
Król izraelski odpowiedział Jehoszafatowi: Jest jeszcze jeden mąż, przez którego moglibyśmy zapytać się PANA, lecz ja go nienawidzę, gdyż nie zwiastuje mi nigdy nic dobrego, a tylko zło. Jest to Micheasz, syn Jimli. A Jehoszafat rzekł: Niech król tak nie mówi.
Wtedy król izraelski zawołał jednego z dworzan i rzekł: Sprowadź mi tu szybko Micheasza, syna Jimli.
Król izraelski zaś i Jehoszafat, król judzki, siedzieli na swoich tronach przyodziani w szaty uroczyste na placu, naprzeciwko bramy wjazdowej do Samarii, a wszyscy prorocy prorokowali przed nimi [byli to oczywiście prorocy fałszywi].
Jeden z nich, Sedekiasz, syn Kenaany, sporządził sobie żelazne rogi i mówił: Tak mówi PAN: Nimi będziesz bódł Aramejczyków, dopóki ich zupełnie nie wytępisz.
Wszyscy też prorocy tak samo prorokowali..."

Wezwany przed oblicze monarchów Micheasz otrzymał od dworzanina dobrą radę: aby prorokować równie pomyślnie jak reszta proroków. Była to rada o tyle dobra, że zyskałby sobie wreszcie sympatię władcy; z pewnością utraciłby jednak status sługi Bożego.
Micheasz postanowił więc: „Jako żyje PAN, będę mówił tylko to, co mi powie PAN.” Ale stanąwszy przed Achabem, odezwał się przekornie: „Wyrusz, a poszczęści ci się, i PAN wyda Ramot Gileadzkie w twoje ręce.”
Niegodziwy Achab widać przeczuwał, jaka jest wola Boża w tej sprawie, bo wcale nie ucieszył się z pomyślnej – acz fałszywej – przepowiedni Micheasza, tylko zbeształ proroka: „Ile razy mam cię zaklinać, byś mi nie mówił nic innego, jak tylko prawdę w imieniu PANA?”
I wtedy Micheasz rzekł:

,,Widziałem całego Izraela rozproszonego po górach jak owce, które nie mają pasterza. PAN zaś rzekł: Ci nie mają pana, niechaj każdy wraca do swego domu w pokoju.
Wtedy król izraelski rzekł do Jehoszafata: Czy nie mówiłem ci, że ten nie zwiastuje mi nic dobrego, a tylko zło?"

Prorok nie miał wśród ludzi nikogo, kto by pokrzepił jego duszę. Od ludzi nie mógł się spodziewać pochwały; nie poparł go nawet bogobojny Jehoszafat. Przykra prawda, którą jako sługa Boży musiał głosić, nie przysporzyła mu popularności; za wierną służbę królowi nie usłyszał ani jednego „dziękuję”. Wręcz przeciwnie.
W dalszej części swego proroctwa wyjawił: „Otóż teraz włożył PAN ducha kłamliwego w usta tych wszystkich twoich proroków; PAN zapowiedział tobie nieszczęście”.
Za te słowa spoliczkował Micheasza jeden z obrażonych fałszywych proroków: „Jak to? Więc Duch PANA odszedł ode mnie, aby mówić przez ciebie?” Na spoliczkowaniu się nie skończyło. Achab rozkazał dworzaninowi: „Zabierz Micheasza i zaprowadź go z powrotem do Amona, dowódcy miasta, i do Joasza, syna królewskiego. I powiedz im: tak mówi król: Osadźcie go w więzieniu i żywcie go skąpo chlebem i wodą, dopóki nie wrócę szczęśliwie”. I Micheasza osadzono w więzieniu. Na ostatku prorok zawołał jeszcze: „Jeżeli ty szczęśliwie powrócisz, to PAN nie mówił przeze mnie. Słuchajcie tego wszyscy ludzie!”
Taką zapłatę dostał Micheasz od swego ziemskiego chlebodawcy za wiernopoddańczą służbę. Niewykluczone, że spędził w więzieniu resztę życia  bo wedle rozkazu króla miał stamtąd wyjść dopiero w chwili szczęśliwego powrotu Achaba. A powrót ten zgodnie z Micheaszowym proroctwem - nigdy nie nastąpił. Król niebawem zginął w bitwie; a o Micheaszu pewnie zapomniano.
Lecz nie zapomniał o nim Bóg, pozostawiając nam na kartach swojego Słowa pochwałę wiernego sługi i przykład do naśladowania w jego osobie.


Chanani
Jak czytamy w 16 rozdziale Drugiej Księgi Kronik, podobny los spotkał proroka Chananiego, który lojalnie upomniał pobożnego niegdyś króla Asę, że na własną zgubę odchodzi od Boga. Zamiast bowiem jak dawniej w każdej sprawie składać nadzieję w Panu, Asa zaczął zabezpieczać się na własną rękę i służyć mamonie, a nie Bogu. Zapomniał o słowach Dawidowego psalmu: „Jedni chlubią się wozami, drudzy końmi, lecz my chlubimy się imieniem PANA, Boga naszego”.
Chanani oznajmił władcy: „Ponieważ oparłeś się na królu aramejskim, a nie oparłeś się na PANU, Bogu swoim, dlatego wojsko króla aramejskiego wymknęło się z twojej ręki. Czy Kuszyci i Libijczycy nie stanowili wielkiej siły z ogromnym mnóstwem wozów wojennych i jeźdźców? A jednak  ponieważ oparłeś się na PANU, wydał ich w twoją rękę. Gdyż PAN wodzi oczyma swymi po całej ziemi, aby wzmacniać tych, którzy  szczerym sercem są przy Nim; lecz w tym postąpiłeś głupio, toteż odtąd będziesz miał ciągłe wojny”.
Niestety pobożny na pozór Asa  nie poszedł w ślady barbarzyńskiego władcy Niniwy, który słysząc jeszcze posępniejsze przepowiednie Jonasza nie zemścił się na proroku, ale skwapliwie zaczął pokutować i prosić Boga o zmiłowanie. Judzki król rozsierdził się i kazał wtrącić Chananiego do więzienia, „gdyż ogarnęła go z tego powodu wściekłość”.
Takiej oto satysfakcji doczekał się na tym świecie wierny sługa Boży.
To tylko dwa przykłady losu, jaki często spotyka na tym świecie tych, którzy chcą się podobać Panu, a niekoniecznie ludziom. Zdarza się, że ci, którzy ufając Bogu wiernie Mu służą, oglądają jeszcze na tej ziemi wyzwolenie Boże, zapłatę, jaką wymierza Bóg ich prześladowcom. Ale życie na tej ziemi to czas trudów, prób i nieraz bolesnej nauki: ufania Bogu w każdych okolicznościach i dochowania wierności Jego Słowu. „Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę, mówi Pan”. Do nas należy wypełnianie słów: „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego”.
Jezus polecił uczniom postępować według filozofii wydającej się temu światu zupełnym głupstwem. „Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie, bo słońce Jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”.
Słowa o nadstawianiu drugiego policzka i oddawaniu płaszcza wraz z szatą zna na pamięć prawie każdy chrześcijanin  lecz kto z nas traktuje je poważnie w codziennym życiu? Dobrze pilnujemy tego, co nasze, troszczymy się o to, aby nie utracić nic z tego, co się nam należy, i aby nikt nam „nie podskoczył”. Lecz czy z równym zapałem zabiegamy o to, żeby podobać się Bogu? Żeby nie odkładać sobie skarbów tu na ziemi, nie tutaj szukać satysfakcji, ale odkładać sobie skarb w niebie?

Przykład Pana
Ten, który polecił: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych”, dał w praktyce przykład tej miłości, przykład dla nas niedościgniony: Umarł za nas, za bezbożnych, którzy ani Go o to nie prosili, ani nie byli Mu za to wdzięczni. Mało tego: gdy składał najcenniejszą ofiarę, jaką można złożyć, ofiarę z życia, ci, za których umierał, stali obok i naigrywali się. Mógł zejść z krzyża, wezwać na pomoc zastępy anielskie, wytracić wszystkich swoich nieprzyjaciół. Ale On powiedział: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.
Paweł pisze: „Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł” (Rz 5,8). W innym miejscu apostoł pisze o Jezusie, że „chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, lecz  wyparł się samego siebie, przyjąwszy postać sługi [...] Uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci” (Flp 2,6-8).
Przykład Pana jest wprawdzie przykładem niedoścignionym – ale też jest przykładem do naśladowania. Jezus nazywał przecież wierzących w Niego swymi uczniami. Nie możemy naśladować Go w składaniu jedynej ofiary za grzech, bo tę złożył sam jeden jedyny raz jako wystarczającą dla każdego, kto wierzy. Możemy jednak – i powinniśmy – naśladować Go w Jego postawie sługi Bożego, który aby podobać się Bogu, zapiera się siebie i posłusznie czyni wolę Ojca bez względu na reakcję świata i własną wygodę. Właśnie w wiernym czynieniu woli Bożej mamy naśladować swojego Pana.
Jasne więc stają się Jego słowa: „Każdy z was, który się nie wyrzeknie wszystkiego, co ma, nie może być uczniem Moim”; oraz: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niechaj się zaprze samego siebie...” Kto nie policzył kosztów, a w chwili wezwania Pańskiego wyżej ceni swe majętności, dobre imię i komfort, nie będzie w stanie naśladować proroków Micheasza i Chananiego i nie zdobędzie się na pokorną postawę sługi, jaką ukazał nam Pan idąc na krzyż.

Dla kogo żyjemy?
Życie ucznia Chrystusa jest po trosze jak życie żołnierza; kto zaciągnął się do armii, zna konsekwencje: wymaga się od niego pełnej dyspozycyjności. Kto uwierzył w Chrystusa, może o sobie powiedzieć: „Żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie”.
Toteż bez względu na uwagi, jakie nasza postawa wywoła u mądrych i przebiegłych tego świata, pamiętajmy o zapłacie czekającej na sługę wiernego i dobrego i chciejmy zawsze podobać się gospodarzowi. Skoro otrzymaliśmy darmo zbawienie przez wiarę i dobrowolnie zaciągnęliśmy się na służbę do Chrystusa, bądźmy konsekwentni. Jak Paweł. Według norm tego świata postąpił nierozsądnie: to, co było dla niego zyskiem, uznał za stratę ze względu na Chrystusa. Zaciągnął się na służbę – i okazało się, że nowy Zwierzchnik ma zupełnie inne wymagania. Rozumiejąc to dobrze, apostoł zachęcał Tymoteusza: „Cierp wespół ze mną jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa. Żaden żołnierz nie daje się wplątać w sprawy doczesnego życia, aby się podobać temu, który go do wojska powołał”.
A sam o sobie pisał: „Jeśli ewangelię zwiastuję, nie mam się czym chlubić; jest to bowiem dla mnie  koniecznością; a biada mi, jeślibym ewangelii nie zwiastował”! Umarłszy z Chrystusem i raz zdecydowawszy się na pełnienie woli Bożej Paweł nie rozważa nawet alternatywy; jest konsekwentny. O życiu ucznia Chrystusowego pisze tak:

,,Gdyż w wierze, nie w oglądaniu pielgrzymujemy.
Jesteśmy więc pełni ufności i wolelibyśmy raczej wyjść z ciała i zamieszkać u Pana.
Dlatego też dokładamy starań, żeby niezależnie od tego, czy mieszkamy w ciele, czy poza ciałem, Jemu się podobać.
Albowiem my wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe " [2 Kor 5,7-10].

To Pan jest naszą Tarczą, naszym Obrońcą – a zarazem naszym Gospodarzem i Sędzią. To przed Nim i tylko przed Nim każdy z nas będzie się tłumaczył. Logiczne jest więc, że uczeń Chrystusa postępuje tak, aby podobać się przede wszystkim Jemu, i od Niego też przede wszystkim – a może nawet wyłącznie – oczekuje obrony i ewentualnej pochwały.
Sam Jezus dał przykład postawy, która podoba się Bogu. Napisano o Nim: „Uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci – tego też Bóg wielce Go wywyższył”. Uczeń Chrystusa nie żyje już dla siebie, ale dla Chrystusa – i od Chrystusa otrzyma zapłatę.

„Ukórzcie się pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył czasu swego”.

                       

                                  

Pisz do nas: kontakt@tiqva.pl