Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki,

do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości

2 Tym. 3:16

Bitwa o prawdę

Nieraz już zwracałem uwagę na to, że to nie wyrzekanie się diabła, lecz miłowanie PRAWDY wyzwala nas od grzechu, egocentryzmu i szatana. Prawda zaś nie jest magiczną formułką gotową do wyrecytowania ani też „pozytywnym wyznaniem” - lecz objawieniem danym od Boga, aby w nie wierzyć i być mu posłusznym. „Sprawiedliwy z wiary żyć będzie” (Ha 2,4; Hbr 10,38; BW), z wiary w Boga i w Jego Słowo. Wiara nie jest też siłą umysłu, magiczną mocą - jak usiłują nas przekonać herezje pozytywnego wyznawania i pozytywnego myślenia. Jest natomiast wewnętrznym przekonaniem, które dobrze rozumiemy, którego się trzymamy i zgodnie z którym postępujemy. To, w co i w kogo wierzymy, decyduje o całym naszym życiu doczesnym i o wieczności.
Toczy się zażarta bitwa o ludzką duszę i o władzę nad wszechświatem. To wojna na śmierć i życie pomiędzy „Bogiem wiernym” (5 Mojż 32, 4; Ps 31,6; Iz 65,16) a szatanem, „ojcem kłamstwa”, w którym „nie ma prawdy” (J 8,44). Można wierzyć albo Bożej prawdzie, albo kłamstwu szatana; nie istnieje pas ziemi niczyjej. Toczona od tysiącleci bitwa na kosmiczną skalę jest bitwą o prawdę. Ale co to takiego jest - prawda?


Cóż to jest - prawda?
Artykuł redakcyjny w pewnym numerze Los Angeles Times  zatytułowano „PRAWDA”. Jego autor zwrócił uwagę, że „we współczesnej ośmiotomowej encyklopedii filozofii hasłu »prawda« poświęcono ledwie trzy linijki, wymieniając teorie jej traktowania”. Tymczasem w angielskim tłumaczeniu Biblii - Biblii Króla Jakuba - słowo „prawda” (truth) pojawia się 235 razy w 222 wersetach. Jezus, który rzekł sam o sobie: „JA JESTEM [...] PRAWDĄ” (J 14,6), jest nazwany „Słowem Bożym” (Obj 19,13); oznajmił też, zwracając się do Boga Ojca: „Słowo Twoje jest prawdą” (J 17,17). Zatem do Słowa Bożego musimy się zwracać chcąc poznać prawdę.
W Piśmie Świętym słowo „prawda” ma dwa znaczenia:
(1) fakty z życia doczesnego, które człowiek może spostrzegać w życiu własnym i w fizycznym  wszechświecie, w tym także wierne ich relacjonowanie;
(2) wieczna rzeczywistość duchowa związana z Bogiem i stosunek wobec Niego wszystkiego, co istnieje.
Ubolewając nad niską ceną prawdy, artykuł wstępny w L.A. Times  mówił o prawdzie tylko w pierwszym znaczeniu. O drugim znaczeniu autor nie miał pojęcia. Lecz Biblia mówiąc o  p r a w d z i e  je przede wszystkim ma na myśli.


Dzisiejszy kryzys prawdy
Przed 2700 laty Izajasz pisał: „Nikt nie pozywa przed sąd według słuszności i nikt nie prowadzi sprawy uczciwie [...] prawo zostało usunięte na bok, a sprawiedliwość pozostaje daleko, gdyż prawda potyka się na rynku...” (Iz 59,4). Taka charakterystyka dawnego Izraela, gotowego na sąd Boży, przystaje jak ulał do dzisiejszego świata. Nasze społeczeństwo pod wieloma względami opowiedziało się za kłamstwem.
Wiele kłamstw znajduje swych rzeczników w kręgach władzy, poczynając od ewolucji, a na „bezpiecznym seksie” kończąc. Kłamią na temat AIDS, tak że wysoce zaraźliwa, śmiertelna, nieuleczalna choroba jest wartością chronioną w ramach „praw mniejszości”. Pożyczkodawcy kłamią na temat warunków kredytu, a sprzedawcy na temat swych produktów. Telewizyjne reklamy odwołują się raczej do prymitywnych żądz i chorych ambicji niż do prawdy. I czy łatwo dziś o polityka, który zawsze mówi prawdę?
Kursy poświęcone sukcesowi, motywacji, samodoskonaleniu i samorealizacji oraz terapie grupowe przekonują, że sami swoim umysłem kreujemy rzeczywistość, a potomkowie Ewy wciąż dają się złapać na kłamstwo węża. Tymczasem ono właśnie jest sednem hinduizmu i takich pseudochrześcijańskich sekt jak Nauka Chrześcijańska, Unity czy Nauka Religijna. Norman Vincent Peale i jego protegowany Robert Schuller zdołali nawet wylansować w kościele ułudę, że mówienie czegoś sprawia, że to się staje. Kenneth Hagin, Kenneth Copeland, Frederic Price i im podobni nauczają tego samego, przybranego jednak w język biblijny. Lecz Berejczycy nie dają się zwodzić.
Bóg stworzył nas po to, abyśmy osobiście znali i miłowali Jego i Jego prawdę. Lecz w życiu wielu z nas miejsce   B o g a  zajmuje kto inny: zwodzący guru, ostatni mormoński prorok, Towarzystwo Strażnicy, psycholog „profesjonalista” czy w końcu papież. Jeśli tak, to przegraliśmy bitwę o prawdę!
Psychologia chrześcijańska wprowadziła do kościoła kłamstwa szatana. Prawdę zamieniono na dobre samopoczucie. Nawet wśród chrześcijan ewangelikalnych tematów grzechu, pokuty i sądu ostatnio unika się jako „negatywnych”. Głosi się fałszywego Chrystusa, który kocha nas, bo jesteśmy tego godni, i który wzmacnia nasze poczucie własnej wartości. Pochlebstwo ceni się wyżej niż uczciwość, a nauką i poprawą błędów gardzi się. Rodzicom radzi się chwalić dzieci zawsze, nawet gdy zasługują na naganę, aby „wzmacniać ich samoocenę”.


Czy „wszelka prawda jest Bożą prawdą”?
Główną legitymacją chrześcijańskich poszukiwań w dziedzinie psychologii jest ogólnie brzmiąca maksyma: „Wszelka prawda jest Bożą prawdą”. Zasadniczy błąd tego twierdzenia tkwi w pomieszaniu wymienionych dwóch kategorii prawdy: tymczasowych faktów i wiecznej prawdy Bożej. Nie ma wątpliwości co do tego, że są to dwie różne sprawy. Jezus powiedział: „P r a w d a  was wyswobodzi.” Tymczasem jasne jest, że mówienie prawdy może się czasem dla nas skończyć więzieniem. Z drugiej zaś strony fakty naukowe nie mają nic wspólnego z zaskarbianiem nam wolności od grzechu, własnego ja i szatana.
Rzecz oczywista, mówiąc o  p r a w d z i e, która wyswobadza, Jezus miał na myśli nie neutralne fakty, czy to naukowe, czy inne. Zatem nawet jeśliby psychologia była nauką (a nie jest), nie mogłaby zaliczać się do „Bożej prawdy”. Freud, zdeklarowany antychrześcijanin, nie wiedział nic o prawdzie, o której Jezus mówił Piłatowi: „Każdy, kto z PRAWDY jest, słucha głosu Mego.” Z Jezusowych słów: „Owce Moje głosu Mojego słuchają” (J 10,27) wynika jasno, że niechrześcijanie nie są „z prawdy”.
„Wierność [prawda] Jego jest tarczą i puklerzem” (Ps 91,4) - prawda w tym kontekście z pewnością nie oznacza wiedzy naukowej. W słowach: „Stójcie tedy, opasawszy biodra swoje prawdą” (Ef 6,14), na pewno nie o zwykłe fakty chodzi. Gdy Bóg obiecywał: „[Jeśli] znajdziecie takiego, [...] kto szuka PRAWDY [...] przebaczę [Jeruzalemowi]!”, nie miał chyba na myśli naukowca-badacza, nie mówiąc już o psychologu. Niechrześcijanie     n i e  m a j ą  n a j m n i e j s z e g o  p o j ę c i a  n a  t e m a t  p r a w d y  B o ż e j, gdyż „człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego” (1 Kor 2,14). „Bożą prawdę” objawia jedynie Duch Boży tym, którzy do Niego należą.
„Wszelka prawda jest Bożą prawdą” - to skuteczne kłamstwo szatana ma służyć za uwiarygodnienie bezbożnych teorii, na których wsparto „psychologię chrześcijańską”. Mówiąc o Duchu Świętym, Jezus nazwał Go „Duchem prawdy, którego świat przyjąć nie może” (J 14,17), i powiedział, że „gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę” (J 16,13). Jeśli więc to „Duch prawdy” wprowadza we WSZELKĄ prawdę, a świat Go przyjąć NIE MOŻE, to znaczy, że Freud, Jung itd. nie wiedzieli NIC na temat Bożej prawdy!


Boża prawda
Co to jest „Boża prawda”? Apostoł Paweł nazywał „ewangelię zbawienia waszego” mianem „słowa prawdy” (Ef 1,13). Wielokrotnie pisał o „prawdzie ewangelii” (Kol 1,5; Ga 2,5.14). Chrystus zaś, który przyszedł, aby „oddać swe życie na okup za wielu” (Mk 10,45; 1 Tm 2,6), zaświadczył: „Ja się narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo  p r a w d z i e” (J 18,37). Zbawienie przychodzi poprzez wiarę w   p r a w d ę  - w poselstwo krzyża.
Paweł oznajmił: „Chrystus Jezus przyszedł na świat, aby zbawić grzeszników” (1 Tm 1,15) od kary wyznaczonej przez Bożą sprawiedliwość (Ps 9,9; 96,13; Ez 18,4; itd.). Chrystus powiedział, że przyszedł, „aby szukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19,10), i „wzywać [...] grzesznych do pokuty” (Mt 9,13; BG). On zbawia tylko tych, którzy wierząc w Niego przyznają się z żalem, że są zgubionymi grzesznikami, niezdolnymi zadowolić Boga ani też sami siebie zbawić. Oto prawda, która wyswobadza!
Czy Jezus nie prowadził doskonałego życia, przykładu dla nas? Owszem, lecz nie jesteśmy w stanie do końca Go naśladować. Jego bezgrzeszne życie było potępieniem grzechu w ciele (Rz 8,3; BB) i według tej normy ludzkość będzie sądzona. Doskonałość Chrystusa jest zarówno potępieniem grzesznika, jak i dowodem, że Jezus może być naszym Zbawcą - gdyż tylko Ktoś doskonale Święty mógł umrzeć za grzechy innych. W Bożej prawdzie mieści się więc zarówno niegodziwość człowieka, jak i świętość Boga oraz Jego sprawiedliwe zaopatrzenie dla grzeszników.
Boża miłość wysłała Syna Bożego na śmierć; Boża sprawiedliwość złożyła na Nim nasze grzechy, domagając się pełnego wykonania kary. A złe, egocentryczne, zbuntowane serce człowieka znienawidziło, odrzuciło i ukrzyżowało Go. Krzyż w pełni ukazał zarówno niezmierzoną miłość i sprawiedliwość Bożą, jak i przerażające zło, które wyziera z dna ludzkiego serca. Lecz, o cudzie, te same gwoździe, którymi w nienawiści przebito Jego ręce i nogi, i włócznia, która przeszyła Jego bok, wylały krew, która zbawia!
Zbawienie nabyte przez Chrystusa własną krwią można przyjąć tylko z Jego rąk („Pójdźcie do  M n i e”) jako bezinteresowny dar Bożej łaski (Rz 3,24), a jest ono „nie z uczynków, aby się kto nie chlubił” (Ef 2,8-10). Przyjąć ten szczodry dar można przez wiarę: „...upodobało się Bogu zbawić wierzących przez głupie zwiastowanie” (1 Kor 1,21). Wierzących - ale w co? W ewangelię. To ona jest „mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy” (Rz 1,16), że „Chrystus umarł za grzechy nasze według Pism i że został pogrzebany, i że dnia trzeciego został z martwych wzbudzony” (1 Kor 15,1-4).
Kara za grzech nie mogła zostać anulowana - Boża miłość nie może iść na kompromis z Bożą sprawiedliwością. Chrystus musiał wycierpieć pełną karę, na jaką zasłużyliśmy, tak aby Bóg „był sprawiedliwym i usprawiedliwiającym każdego, który wierzy w Jezusa” (Rz 3,26). Tę „ewangelię Bożą” zapowiedzieli „prorocy w Pismach Świętych” (Rz 1,1-2). I albo może ona być przyjęta na Bożych warunkach, albo też musi zostać odrzucona. Zmieniona natomiast zostać może.


Kiedy prawda przestaje być prawdą?
W tym miejscu stajemy przed kluczowym pytaniem: Ile zniekształceń potrzeba, by uczynić z Bożej prawdy kłamstwo, by skazić ewangelię tak, żeby jej słuchaczy spotkało w końcu nie zbawienie, lecz potępienie? To niesłychanej wagi pytanie. Naśladując Berean, nie możemy poprzestać na odpowiedzi innej niż wywiedziona z Biblii. Wojna duchowa, która toczy się o wieczny los dusz, to wojna o niesfałszowaną prawdę!
Aby podważyć „prawdę ewangelii”, szatan wymyślił szereg fałszywych ewangelii, które obiecując życie, skazują duszę na potępienie. Ludzie szerzący te kłamstwa zostali przez Pawła przeklęci - i jakże słusznie. Fałszywe ewangelie są bowiem jak trutka na szczury: w 98,6 procentach smaczne i odżywcze, lecz kryjące w sobie dość trucizny, aby zabić. Bereanie muszą przygotować się na porównywanie kłamstwa z prawdą Bożą i na żarliwe i wyraźne ostrzeganie nieostrożnych.
Psychologia chrześcijańska wprowadziła do kościoła fałszywą ewangelię. Bożą prawdę o grzechu i krzyżu zastąpiła humanistycznymi diagnozami (nałogi, rodziny dysfunkcjonalne, przymusy, kodepedencje, urazy psychiczne w nieświadomości etc.) i zgubnymi „medykamentami” (wysoka samoocena, autoasertacja, pozytywny monolog wewnętrzny, wizualizacja i cała obfitość terapii), zupełnie nie znanymi bohaterom wiary (por. Hbr 11). Ewangelia według katolicyzmu natomiast odmawia dziełu Chrystusa statusu dzieła dokonanego i proponuje zbawienie wspierane chrztem, odpustami, sakramentami udzielanymi przez kościół za pośrednictwem papieży, kardynałów, biskupów, kapłanów oraz przez wstawiennictwo Marii.
Zdradziecką fałszywą ewangelię głoszą Hagin, Copeland i inni przywódcy ruchu pozytywnego wyznawania, promowanego przez stację telewizyjną TBN. Pomimo obnażenia istoty tej nauki, dokonywanego wielokrotnie czy to przez nas, czy przez Christian Research Institute [świetna książka obecnego szefa CRI Hanka Hanegraafa Christianity in Crisis], czy przez innych [doskonała jest praca D.R. McConnella A Different Gospel; przyp. red.], Kenneth Copeland na łamach swego czasopisma Believer's Voice of Victory (wrzesień 1991) uparcie obstaje przy dawnym stanowisku, twierdząc, że „musi ono być głoszone, gdyż to jest [...] Prawda, a ona wyswobadza ludzi”. Chcąc uzasadnić to kłamstwo, dowodzi:

W dniu, kiedy Jezus został ukrzyżowany, życie Boże, ta wieczna energia, [...] wyszło z Niego i [...] pozwolił On diabłu, aby zawlókł Go do głębin piekła, jak gdyby był najniegodziwszym grzesznikiem, jaki kiedykolwiek żył [...] znalazł się pod władzą szatana [...] [w przeciwnym razie] Jego ciało nigdy by nie umarło...
Przez trzy dni [...] wszystkie demony piekielne przychodziły do Niego, aby Go unicestwić [...] torturowały Go ponad wszelkie wyobrażenia...
Jak grom duchowej mocy, głos Boga przemówił do chłostanego śmiercią, umęczonego, ukaranego ducha Jezusa [...] Słowo Boże [...] naładowało ducha Jezusowego mocą zmartwychwstania! Nagle Jego zniekształcony, udręczony śmiercią duch zaczął się napełniać i wracać do życia [...] Został On dosłownie odrodzony na oczach samego diabła...
Jego ciało nie miało nawet czasu doznać rozkładu [...] Jezus Chrystus włóczył szatana tam i z powrotem po piekielnych korytarzach [...] W dniu, gdy zrozumiałem, że człowiek nowo narodzony pokonał szatana, piekło i śmierć, poczułem taki entuzjazm...
[Szatan] zamordował Jezusa, żeby Go unicestwić...

Liczne w tym urywku bluźniercze kłamstwa wychwyci każdy Bereanin. Pojmowanie życia Bożego jako „energii” jest koncepcją New Age. Śmierć ciała Chrystusa nastąpiła nie dlatego, że był On „pod władzą szatana”. Powiedzenie, że szatan „zamordował Jezusa”, to jaskrawa herezja. Chrystus bowiem złożył je w ofierze „z własnej woli” i miał „moc znowu je odzyskać” (J 10,18). Oddał je na krzyżu, nie zaś w piekle. „Czas” nie mógł też zrobić nic, aby Jego bezgrzeszne ciało doznało rozkładu. Bóg nie dopuściłby, by oglądało ono skażenie (Ps 16,10; Dz 2,31).
Nie mogło też stać się tak, że diabeł „zawlókł Go do głębin piekła”, a „wszystkie demony piekielne przychodziły do Niego, aby Go unicestwić”. Szatan nie jest kierownikiem piekła. On nawet jeszcze w nim nie był - podobnie jak żaden z jego demonów. Nie one też będą torturować dusze w piekle, gdyż same będą doznawać mąk. Biblia natomiast mówi, że to BÓG „dotknął [Jezusa] karą za winę nas wszystkich” (Iz 53,6) i że to „PANU [a nie szatanowi] upodobało się utrapić Go [Chrystusa] cierpieniem. Gdy złoży swoje życie w ofierze, [...] przez Niego wola PANA się spełni” (w. 10).
Oddając swoje życie, Jezus zawołał z triumfem: „Dokonało się!” Zapłacił w pełni karę za grzech ustaloną przez Bożą sprawiedliwość - i zapłacił ją nie szatanowi, lecz Bogu. Umierając powiedział: „Ojcze, w ręce Twoje polecam ducha Mego” (Łk 23,46). Fałszywa nauka natomiast głosi, że Jezus po śmierci znalazł się w rękach szatana, że dług nie był wcale spłacony i że dopiero miał nastąpić okres faktycznego cierpienia za grzech. To bluźnierstwo!
Biblia naucza, że nasze odkupienie jest „przez krew krzyża Jego” (Ef 1,7; Kol 1,14.20). Mimo to Hagin, Copeland i inni twierdzą, że nasze odkupienie jest przez tortury, jakie w piekle szatan zadawał Chrystusowi przez trzy dni i trzy noce. Jeśli więc szatan przypadkiem nie dość dużo męczył Jezusa, to nie jesteśmy zbawieni. Jeśli jednak męczył Go wystarczająco, to czy powinniśmy dziękować mu jako ważnemu współsprawcy odkupienia? Cóż za ohydne przekręcenie prawdy! Nie taka z pewnością jest ewangelia zbawienia!
Jaka musi być nasza odpowiedź na fałszywe ewangelie, które mnożąc się coraz bardziej zwodzą wielkie rzesze ludzi? Nie wystarczy boleć nad tym, a nawet modlić się. Prośmy Boga, aby pokazał nam, jakie podjąć  d z i a ł a n i a  przeciw herezji i jak ratować ginących! Bądźmy Bereanami. Sprawdzajmy Pisma. Osobiście poznawajmy prawdę. Bądźmy o niej przekonani i żyjmy według niej. I bądźmy „szczerymi w miłości” (Ef 4,15)
Miłość poprawia błędy. Berejczycy bez wątpienia w miłości zwróciliby Pawłowi uwagę, gdyby ich badanie Pism wykazało, iż jego nauka jest fałszywa. Chrystus powiedział: „Wszystkich, których miłuję, karcę i smagam” (Obj 3,19). Jeśli kochamy innych prawdziwie, uczynimy wszystko, by ustrzec ich przed błędem. Jak napisał Jan: „Nie ma dla mnie większej radości, jak słyszeć, że dzieci moje żyją W PRAWDZIE” (3 J 4).

 

The Berean Call czerwiec 1992
(za uprzejmą zgodą Wydawców.
Śródtytuły pochodzą od redakcji).

 

                        

Pisz do nas: kontakt@tiqva.pl