Potem widziałem, a oto drzwi były otwarte w niebie, i głos poprzedni, który słyszałem,

jakby głos trąby rozmawiającej ze mną, rzekł: Wstąp tutaj, a pokażę ci, co się ma stać potem.

Obj. 4:1


Kościół efeski

                                                
Chrześcijanie chętnie czytają listy apostolskie, stanowiące wzór zdrowej nauki, zachęty i napomnienia. List do Rzymian wielu wierzących uznaje za swą ulubioną księgę, która wspaniale wyjaśnia ewangelię. Inni bardzo sobie cenią Listy do Koryntian, traktujące m. in. o porządku nabożeństw. Są jednak w Biblii listy, które z pewnych względów czytamy rzadziej - listy samego Jezusa, jakie napisał On do swoich zborów. Z niewiadomych przyczyn listy, które  znajdują się w drugim i trzecim rozdziale Objawienia, są często ignorowane, tak jakby dotyczyły tylko kościoła tamtych czasów. Wierzę, że przyglądając się uważnie kontekstowi listów i sytuacji zborów Azji Mniejszej można dostrzec wiele prawd aktualnych dla kościoła dzisiejszych czasów.

Do anioła zboru w Efezie napisz: To mówi Ten, który trzyma siedem gwiazd w prawicy swojej, który się przechadza pośród siedmiu złotych świeczników: Znam uczynki twoje i trud, i wytrwałość twoją, i wiem, że nie możesz ścierpieć złych, i że doświadczyłeś tych, którzy podają się za apostołów, a nimi nie są, i stwierdziłeś, że są kłamcami. Masz też wytrwałość i cierpiałeś dla imienia mego, a nie ustałeś, lecz mam ci za złe, że porzuciłeś pierwszą twoją miłość. Wspomnij więc, z jakiej wyżyny spadłeś i upamiętaj się, i spełniaj uczynki takie, jak pierwej; a jeżeli nie, to przyjdę do ciebie i ruszę świecznik twój z jego miejsca, jeśli się nie upamiętasz. Na swoją obronę masz to, że nienawidzisz uczynków nikolaitów, których i ja nienawidzę. Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów: zwycięzcy dam spożywać z drzewa żywota, które jest w raju Bożym (Obj 2,1-7).

Efez był miastem, które można by nazwać Nowym Jorkiem lub Las Vegas Azji Zachodniej ówczesnych czasów. Był wielkim centrum handlu i jednocześnie wielkim centrum bałwochwalstwa ze świątynią Artemidy, uznawaną za jeden z 7 cudów świata. Kult tej bogini był tak silnie rozwinięty, że przybywający do Efezu Grecy porzucali kult swej ojczystej bogini - Ateny. Kolejnym ważnym obiektem w tym mieście była świątynia Domicjana, do której każdy obywatel miał obowiązek wstępować w niedzielę i wyznawać, że „Cezar jest Panem”. Jak możemy się domyślać, było to powodem prześladowania chrześcijan. Teraz zrozumieć możemy słowa apostoła Pawła „jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem...” (Rz 10,9); w czasach rzymskich wyznanie Jezusa jako swojego Pana oznaczało wyrzeczenie się Cezara i skazanie się na prześladowania ze strony władz.
Zbór efeski był znany w ówczesnym świecie jako ten, którego historia naznaczona była trudem i wytrwałością. Wielu ludzi przybywało do Efezu tylko po to, aby odwiedzić zbór; inni odwiedzali to miasto w drodze do jeszcze bardziej odległych miejsc. Istniała bezpośrednia droga z Efezu do Rzymu, która została po pewnym czasie nazwana „drogą męczenników,” jako że wszyscy skazani za swoją wiarę na śmierć na rzymskiej arenie byli transportowani tą właśnie drogą. Wielu przejeżdżających tą drogą uważało się za nauczycieli, jednak Efezjanie sprawdzali wszystkich, badając ich wypowiedzi na podstawie Bożego Słowa. Można by rzec, że w swym usposobieniu podobni byli do Berejczyków, którzy „badali Pisma, czy tak się rzeczy mają” (Dz 17,11).
Do takiego zboru apostoł Jan przekazuje list Jezusa, napisany, podobnie jak całe Objawienie, około roku 100, czyli jedno pokolenie po zwiastowaniu apostołaPawła.
Co do początku tego listu, to Biblia sama wyjaśnia, czym są gwiazdy i świeczniki - mówi o tym werset powyżej: „Co do tajemnicy siedmiu gwiazd, które widziałeś w prawej dłoni mojej, i siedmiu złotych świeczników: siedem gwiazd, to aniołowie siedmiu zborów, a siedem świeczników, to siedem zborów”. Zbór jest przedstawiony jako świecznik; przypominają się słowa Jezusa z Kazania na Górze, gdzie nazywa On swych uczniów światłością świata, dodając, że prawdziwej światłości się nie ukrywa. Zwróćmy też uwagę na to, że Jezus „trzyma” te siedem gwiazd - to wskazuje nam na Jego ochronę, na to, że to On trzyma nas w swym ręku. „Przechadza się” pomiędzy świecznikami - jako Głowa kościoła sprawuje ciągłą pieczę i nadzór nad swa własnością.
Jezus mówi: „Znam uczynki twoje i trud, i wytrwałość twoją”. Jego oczy widzą całą ziemię; On wie o każdej chwili w życiu swojego Kościoła - o problemach, grzechach, a także o chwilach szczęśliwych i naszej pracy dla Niego. Widzimy tu pochwałę za uczynki, trwanie w zdrowej nauce, wytrwałość; możemy wnioskować, że zbór w Efezie był prześladowany, jednak nie zaparł się imienia Pana Jezusa.
A jednak Duch objawia, że pomimo całej swojej ortodoksji czegoś im zabrakło, i to, jak się okazuje, rzeczy najważniejszej - pierwszej miłości. Wydaje się wiec, ze Efezjanie niejako „zamienili” miłość i doktrynę na samą doktrynę. Dziwny to zbór - Bóg nazywa go w pełni prawowiernym, jeżeli chodzi o naukę, nie ma sugestii niemoralności czy braku lojalności, a jednak zbór zostaje napomniany jako ten, który porzucił swoją pierwszą miłość. Jezus nazywa to „upadkiem z wyżyny”, jeszcze raz wskazując na to, że miłość w życiu zboru jest najważniejsza - nie zastąpią jej najbardziej biblijna nauka, żadne uczynki, czy nawet cierpienie dla imienia Pańskiego.
Efezjanie utracili miłość do Boga, do siebie nawzajem, do zgubionych - te trzy są ze sobą nierozłącznie związane. Wciąż mieli właściwe zwiastowanie, dobre uczynki, jednak przestali miłować. W zborze, w którym nie ma miłości, nawet szatan nie musi być szczególnie aktywny.
Jezus kieruje do swego kościoła bardzo surowe napomnienie „Przyjdę rychło i ruszę twój świecznik” - zapowiada sąd, który rozpocznie się od domu Bożego (1 P 4,17). I, co może wydawać się dziwne, Jezus nie tylko zakłada zbory, ale też je zamyka.
W wersecie 6 widzimy ponowną pochwałę za wytrwanie w nauce - „nienawidzisz uczynków nikolaitów”. Nikolaici byli grupą, która nauczała, iż człowiek grzeszy, ponieważ jest istotą cielesną i dopóki tak pozostanie, walka z grzechem nie ma większego sensu - taka jest po prostu nasza natura, wobec tego nie ma nic złego np. w cudzołóstwie - jest ono po prostu zgodne z naszą naturą. Apostoł Paweł wydawał się polemizować z ludźmi wyznającymi podobną filozofię w szóstym rozdziale Listu do Rzymian.
Jezus kończy list stwierdzeniem, które, jak wiemy, pojawia się we wszystkich siedmiu listach: „Kto ma uszy, niechaj słucha”; wiemy, że nie chodzi tu o uszy fizyczne, które przecież posiada każdy. Człowiek duchowo martwy może przez całe swoje życie czytać Pismo Święte i bez łaski Boga nie będzie w stanie go zrozumieć. Czasami słyszymy o ludziach, którzy mogą się poszczycić znakomitą znajomością Pisma Świętego, jednak będących ateistami. Przypomina się historia człowieka głuchoniemego z siódmego rozdziału Ewangelii Marka. Jeżeli Jezus nie rzeknie naszym uszom „Effatha”, to nic z naszych wysiłków. To dzięki Duchowi Świętemu możemy rozumieć Boże Słowo; to On wprowadza nas we wszelką prawdę. Biblia mówi, że Bóg okazuje łaskę tym, którzy Go szukają, i daje się im znaleźć.
Temu, który wytrwa w wierze i miłości, nie zachwieje się w wyznawaniu Pana Jezusa, zostanie dane prawo do drzewa życia. Możliwość taka była człowiekowi już kiedyś dana, ale została utracona wskutek grzechu - człowiek stał się śmiertelny. Zatem obietnica dostępu i spożywania z drzewa żywota to obietnica życia wiecznego, przywrócona dzięki wcieleniu, śmierci i zmartwychwstaniu Pana Jezusa Chrystusa.
             
                                 

Pisz do nas: kontakt@tiqva.pl