Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki,

do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości

2 Tym. 3:16

O korzystaniu z darów duchowych

Z pytań do The Berean Call

Apostoł Paweł napisał, że „duchy proroków są pod­da­ne pro­ro­kom” (1 Kor 14,32). Czyż nie znaczy to, że pro­rok mo­że prorokować, kiedy chce? A skoro tak, to czy nie jest słusznym pogląd, iż ten, kto otrzymał dar ję­zy­ków, mo­że mówić językami w dowolnej chwili?

Nie. Prorokom poddane są „duchy proroków”, a nie Duch Boży. Prorok zatem jeśli chce, może po­wstrzy­mać się od prorokowania, nie może na­to­miast  zainicjować prawdziwego proroctwa. Przed­stawiając warunki przejawiania się darów Ducha Świę­tego w kościele, Paweł pisze te słowa, aby korynccy wie­rzący rozumieli, iż Duch Święty nikomu się nie na­rzu­ca. Tylko ciało bądź diabeł będą powodować nie­po­rzą­dek. Nikt nie może powiedzieć: „Ależ ja  mu­sia­łem prorokować/mówić językami, bo nie mogłem oprzeć się Duchowi”. Nie. Każdy wierzący jest w stanie sto­sować się do wytycznych przedstawionych przez Pa­w­ła. Jednym z najoczywistszych znaków nie-Bożego po­cho­dzenia wielu rzekomych „darów duchowych” jest gwa­łcenie tych biblijnych zasad, co prowadzi do prze­ja­wów bardzo cielesnych, a nieraz i demonicznych, któ­rym Paweł pragnął zapobiec.

Paweł nie mówi w tym miejscu, że prorok może pro­ro­kować w każdej chwili, ilekroć zechce. Zdolności ta­kiej nie posiadali nawet Jeremiasz, Izajasz, Ezechiel i in­ni biblijni prorocy. Kiedy na przykład Jeremiasz pragnął prze­kazać ludowi słowa Boże, musiał czekać na Boga: „A  po upływie dziesięciu dni do­szło Jeremiasza słowo PANA” (Jer 42,7). Proroctwo bez wątpienia przychodzi wskutek mocy i kierownictwa Bo­żego, nie zaś wskutek zachcianki człowieka, jak chcie­liby nas przekonać niektórzy dzisiejsi entuzjaści tej te­zy. Nie może też dar proroctwa być wykładany i przy­swa­jany sobie na seminarium, jak przez wiele lat prze­ko­nywał nas John Wimber. Piotr oznajmił: „...proroctwo nie przychodziło nigdy z woli ludzkiej, lecz wy­po­wia­da­li je ludzie Boży, natchnieni Duchem Świętym” (2 P 1,21). Żaden człowiek nie jest w stanie zainicjować czy wy­wołać działania Ducha Świętego!

Nie ma też pod tym względem różnic między po­szcze­gólnymi charyzmatami. Wszelki dar Ducha zostaje da­ny w konkretnych okolicznościach, aby wypełnić za­miar Boży w danej chwili, nigdy natomiast nie sta­je się posiadaną na stałe mocą, której człowiek może użyć w chwili uznanej przez siebie za stosowną. Jeśli ktoś położył ręce na kimś chorym, modlił się za niego i oso­ba ta została natychmiast uzdrowiona (przeżycia ta­kie­go doświadczyłem kilkakrotnie, i w jednej, i w drugiej ro­li), to był to przejaw daru uzdrawiania zgodnego z wo­lą Bożą. Osoba modląca się stała się w tym momencie Bo­żym narzędziem, nie znaczy to jednak, iż posiada ona od­tąd moc uzdrawiania, którą może spożytkować w do­wol­nej chwili. Takie wyobrażenie jest jednym z naj­więk­szych błędów ruchu charyzmatycznego. Cóż pomyśleć o tych, którzy wyobrazili sobie, iż posiedli „misję udra­wia­nia”, i następnie w telewizji i rozmaitych mie­j­s­cach pu­blicznych bardzo się starali zademonstrować dar, któ­ry wedle swego mniemania  posiadają - i oka­zu­je się, że się pomylili. Narażają oni imię Pa­na na poha­ń­bie­nie.

Jeśli na słowo od Boga, udzielane w wybranym przez Nie­go czasie i w wybrany przez Niego sposób, musieli cze­kać nawet wielcy prorocy biblijni, to każdy, kto wy­ob­raża sobie, iż  posiada jakiś dar Ducha i może go uży­wać wedle woli, oszukuje sam siebie. Dotyczy to ró­w­nież daru języków.

Wyobrażanie sobie, że „język modlitewny” można „pra­ktykować” w dowolnej chwili, to wielki błąd tego, co krytycy - z powodu obsesji na punkcie tego jednego da­ru - trafnie nazwali „ruchem językowym”. Nic nie wska­zuje na to, że „języki” stanowią tu odrębną ka­te­go­rię, wiadomo natomiast, że - jak wszystkie prawdziwe da­ry duchowe - mogą być tylko przejawem Ducha Świę­tego. W poważnym błędzie tkwią natomiast ci, któ­rzy obiecują, że o konkretnej godzinie w konkretnym ko­ś­ciele czy programie TV odbędzie się „nabożeństwo cu­dów” i mają zamiar w tym czasie dokonywać „cudów” bądź nauczać, jak dokonywać „znaków i cudów”, bądź też twierdzić, że językami można sobie mówić w do­wolnej chwili. Wszystko, co podaje się za „dar Ducha”, a nie jest przez Niego zainicjowane, pochodzi z woli czło­wieka, a nie z woli Boga.

Powinniśmy pamiętać o Bożym ostrzeżeniu prze­ka­za­nym przez Jeremiasza: „Fałszywie prorokują prorocy w Mo­im imieniu; nie posłałem ich ani nie dałem im po­le­ceń, ani nie mówiłem do nich. Kłamliwe widzenia, ma­r­ne wieszczby i wymysły swojego serca wam prorokują” (Jer 14,14). Niestety, oskarżenie to dotyczy wielu tych, któ­rzy przypisują sobie dziś posiadanie darów Ducha Świę­tego.

 

The Berean Call czerwiec 1996
(Druk za uprzejmą zgodą Wydawców)

Pisz do nas: kontakt@tiqva.pl