Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki,

do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości

2 Tym. 3:16

Czy zbawienie można stracić, czy można je porzucić ?

                                                   

W świecie chrześcijańskim ścierają się od wielu lat dwa poglądy na trwałość zbawienia. Jedni uważają, że otrzymane zbawienie można stracić, drudzy, że w żaden sposób nie można utracić raz otrzymanego zbawienia.

Szerzej mówi o tym artykuł Dave'a Hunta „Po ile zbawienie ?".

Nie jest możliwe, aby w jednym artykule przeanalizować całość zagadnienia zbawienia i jego aspektów, więc w tym miejscu spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy zbawienie można stracić, czy też raczej porzucić je przez świadomą decyzję. Sprawdzimy, czy strata i odrzucenie to jedno i to samo, czy wręcz przeciwnie.

Zanim przejdziemy do analizy Słowa Bożego, musimy zdefiniować pojęcia „utracić" i „porzucić".

Utracić, stracić

Utracić lub stracić to przestać posiadać coś, co jest cenne, wartościowe, ważne, drogie dla właściciela. Utracić coś można z powodu nieuwagi, niefrasobliwości, kradzieży. Można zostać czegoś pozbawionym siłą, pod przymusem. Można zgubić rzeczy cenne materialnie, jak na przykład pieniądze, a także rzeczy cenne duchowo, jak na przykład pamiątki rodzinne czy zdjęcia. Można też utracić dobre imię w wyniku niewłaściwego zachowania. Jednak w każdym przypadku chodzi o to, że przestało się być w posiadaniu czegoś bardzo cennego dla osoby to posiadającej i że stało się to wbrew jej pragnieniom i zamiarom.1 

Porzucić, odrzucić

Porzucić lub odrzucić można coś, co dla porzucającego nie ma żadnej wartości, choć wcześniej mogło mieć taką wartość. Porzucić można pracę, rodzinę, przyjaciół. Porzucić można także złe przyzwyczajenia, nałogi. Porzucić, a raczej wyrzucić można stare niepotrzebne ubrania, śmieci, stary samochód czy inne dobra materialne. Jednak w każdym przypadku chodzi o świadome i celowe porzucenie czegoś, co pierwotnie miało dla kogoś wielką wartość, ale z różnych powodów przestało ją mieć, stało się w jego mniemaniu niepotrzebne.2 

Po zdefiniowaniu znaczeń słów „utracić", „stracić" i „porzucić", „odrzucić" przejdźmy do analizy Pisma Świętego. Za podstawę rozważań weźmiemy List do Hebrajczyków. Pewne fragmenty tego listu są często używane na poparcie nauki o utracalności zbawienia.

Jednak przed rozważeniem tych fragmentów zobaczmy, co jest głównym tematem Listu do Hebrajczyków.

Co jest głównym tematem listu do Hebrajczyków ?

Pierwotnymi adresatami listu do Hebrajczyków są wierzący w Mesjasza Żydzi i choć jego treść dotyczy wszystkich chrześcijan, to nie można powyższego faktu pominąć. Z treści całego listu wynika, że adresaci szczerze nawrócili się do Jezusa Chrystusa, cierpieli z powodu swojej wiary, bohatersko znosili doświadczenia i grabież mienia, pomagali również innym chrześcijanom i nie bali się stawać w ich obronie. Równocześnie z doświadczeniami otrzymywali też pomoc Bożą potrzebną do ich przejścia. Jednak nie uchroniło ich to od osłabienia duchowego. Świadomość, kim jest Jezus Chrystus i co zrobił na Golgocie, zaczęła się zamazywać i ustępować miejsca atrakcyjności przymierza z Synaju, Świątyni Jerozolimskiej, ofiar ze zwierząt, kapłanów z rodu Aarona. Wiara w to, co niewidzialne, straciła na sile, a to, co widzialne, lecz przemijające, zaczęło na powrót w ich oczach nabierać wartości. Zachodziło niebezpieczeństwo, że adresaci odwrócą się od zasad Nowego Przymierza zawartego na mocy ofiary Jezusa Chrystusa a, zwrócą się do Starego Przymierza i jego warunków. Pojawiło się zagrożenie, że Jezus Chrystus przestanie być w ich oczach wiecznym Arcykapłanem, a Jego miejsce na powrót zajmą kapłani z rodu Aarona. Istniało niebezpieczeństwo, że Hebrajczycy odrzucą prawo Nowego Przymierza ustanowione na podstawie ofiary Jezusa Chrystusa, a zaczną przestrzegać prawa Przymierza z Synaju opartego na kapłaństwie Aaronowym. Zachodziła obawa, że powrócą do kapłanów i do ofiar, które nie mogą zgładzić grzechów.

Dlatego list zaczyna się przypomnieniem, że Jezus Chrystus jest Bogiem Wszechmogącym, Jednorodzonym Synem Boga Ojca. Potem w treści listu znajdujemy informację o tym, że stał się On człowiekiem, potomkiem Dawida według ciała, aby oddać życie za grzesznych ludzi. Następnie autor listu mówi, że Jezus Chrystus jest większy od Mojżesza, który Mu służył w zgromadzeniu Izraelitów. Potem list zachęca do wytrwania w wierze i niebrania przykładu z niewiary przodków. Później następuje szczegółowa analiza wyższości Chrystusa i jego ofiary w Nowym Przymierzu nad kapłanami z rodu Aarona i ofiarami ze zwierząt w Przymierzu z Synaju. W kolejnych rozdziałach autor zachęca do wytrwania w wierze. Zachęca do trwania w tym, czego jeszcze nie widać, i niewracania do tego, co widać, ale co było tylko obrazem tego, co niewidzialne.

Choć Świątyni Niebieskiej, Jezusa Chrystusa, Nowego Nieba i Nowej Ziemi nie widać teraz tu na ziemi, to należy przyjąć to wiarą i trwać w tym do końca. Przykładem byli Noe, Abraham, Mojżesz i inni, którzy zmierzali do ojczyzny w niebie i byli pielgrzymami tu na ziemi. Umarli w wierze i są przykładem do naśladowania. Dalej autor ostrzega przed uleganiem zniechęceniu, przed grzechem i niewiarą. Zachęca do wytrwania w wierze i pobożności do momentu spotkania z Panem.

Co List do Hebrajczyków mówi o trwałości zbawienia?

W kontekście treści całego listu fragmenty z Hbr 6,4-6 i 10,26-31 oraz 12,25 nie podlegają dowolnej interpretacji.

W Hbr 6,4-6 czytamy:

„Albowiem niemożebne jest, aby ci, którzy są raz oświeceni i skosztowali daru niebieskiego, i uczestnikami się stali Ducha Świętego, skosztowali też dobrego słowa Bożego i mocy przyszłego wieku, gdyby odpadli, aby się zaś odnowili ku pokucie, jako ci, którzy sobie znowu krzyżują Syna Bożego i jawnie go sromocą" (BG).

W powyższym fragmencie jest mowa o adresatach, wierzących w Mesjasza, którzy zostali oświeceni, stali się uczestnikami Ducha Świętego, zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre, zakosztowali cudownych mocy wieku przyszłego. Tylko ci, którzy zostali oświeceni przez Boga, zostają odrodzeni duchowo i otrzymują Ducha Świętego na znak synostwa. Te stwierdzenia wykluczają, że chodzi o ludzi niewierzących lub pozornie wierzących, bo ani jedni, ani drudzy nie są uczestnikami Ducha Świętego i nie zakosztowali mocy wieku przyszłego. O ile można przyjąć umysłem pewne prawdy z Pisma Świętego, można nawet się z nimi zgodzić i zacząć nimi żyć, o tyle nie można stać się uczestnikiem Ducha Świętego i zakosztować mocy wieku przyszłego bez suwerennej decyzji Boga, który daje swojego Ducha i nowe serce tym, którzy uwierzyli.

Słowa autora o odpadnięciu nie są stwierdzeniem faktu, który już się wydarzył w życiu adresatów, ale ukazaniem realnego zagrożenia, które może się urzeczywistnić, jeśli Hebrajczycy pozostaną ociężali duchowo i nie będą trwali w pełni wiary i nadziei do końca. Jeśli odpadną, nie będą się mogli ponownie nawrócić, bo Jezus nie będzie za nich drugi raz umierał i cierpiał. Ponowne wystawienie Go na urągowisko i śmierć nie wchodzi w grę, ponieważ On raz się objawił dla zgładzenia grzechów, ale drugi raz się ukaże ku zbawieniu tych, którzy na Niego czekają.

We fragmencie Hbr 10,26-31 czytamy:

„Albowiem jeźlibyśmy dobrowolnie grzeszyli po wzięciu znajomości prawdy, nie zostawałaby już ofiara za grzechy; ale straszliwe niejakie oczekiwanie sądu i zapalenie ognia, który pożreć ma przeciwników. Kto by odrzucił zakon Mojżeszowy, bez miłosierdzia za świadectwem dwóch albo trzech umiera. Co się wam zda? Jakoż sroższego karania godzien jest ten, kto by Syna Bożego podeptał i krew przymierza, przez którą był poświęcony, za pospolitą miał, i Ducha łaski zelżył? Albowiem znamy tego, który powiedział: Mnie pomsta, Ja oddam, mówi Pan; i zasię: Pan sądzić będzie lud swój. Strasznać rzecz jest wpaść ręce Boga żywego" (BG).

Autor w Hbr 10,19 nazywa adresatów braćmi ze względu na wiarę w Jezusa Chrystusa (Hbr 10,19-21), a nie na żydowskie pochodzenie. Jak widać, chodzi o osoby odrodzone z Ducha Świętego. Jednak gdyby ludzie tacy rozmyślnie popełnili grzech odrzucenia Jezusa Chrystusa jako arcykapłana, co Pismo nazywa w wersecie 29 podeptaniem Chrystusa, gdyby uznali Jego krew za pospolitą, a nie zmazującą grzechy, oraz znieważyliby Ducha łaski, nie mogliby liczyć na pobłażliwość Bożą. Jeśli odrzucenie warunków przymierza z Synaju prowadziło do śmierci, to tym bardziej odrzucenie warunków Nowego Przymierza zostanie potraktowane z całą surowością. Takich ludzi czeka sąd i żar ognia, który ich strawi.

W rozdziale 12,16-17 jest podany przykład Ezawa, który podjął decyzję o sprzedaży pierworództwa za miskę soczewicy. Kiedy potem chciał odziedziczyć ojcowskie błogosławieństwo, okazało się, że nie jest to możliwe. Ezaw został, z powodu swojej decyzji o sprzedaży pierworództwa, określony jako rozpustny i lekkomyślny. Sprzedanie pierworództwa było świadomą decyzją. Ezaw sprzedał to, co w tym momencie należało do przyszłości (błogosławieństwo Jakuba) i było niewidzialne, w zamian za to, co chwilowe i widzialne (miska z zupą). W jednym konkretnym momencie podjął złą i nieodwracalną decyzję.

Przykład Ezawa ma uświadomić adresatom Listu do Hebrajczyków, że mają trwać w uświęceniu i posłuszeństwie Jezusowi Chrystusowi. Jeśli Go podepczą, podejmując świadomą decyzję, nie będzie dla nich litości.

We fragmencie z Hbr 12,23-25 czytamy:

„...I zebrania pierworodnych, którzy są zapisani w niebie, i do Boga, sędziego wszystkich, i do duchów ludzi sprawiedliwych, którzy osiągnęli doskonałość, i do pośrednika nowego przymierza, Jezusa, i do krwi, którą się kropi, a która przemawia lepiej niż krew Abla. Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba" (BW).

Widzimy w tym fragmencie przykład Izraelitów, którzy odrzucili Boga (który przemawiał z Synaju) i nie uszli kary. Dlatego tak samo i ci, którzy odrzucą tego, który przemawia teraz z nieba, czyli Chrystusa, tym bardziej nie ujdą kary.

Podsumowanie

List do Hebrajczyków mówi o niebezpieczeństwie świadomego odrzucenia (podeptania) Jezusa Chrystusa oraz uznania za pospolitą Jego krwi przelanej na Golgocie. Podstawowym warunkiem trwania w Nowym Przymierzu jest wiara w Jezusa i Jego dzieło na Golgocie. Jeśli ktoś przestaje w to wierzyć i odrzuca tego, który usprawiedliwia, to nie ma już powrotu. Odpadnięcie z Hbr 6,6 to nic innego jak właśnie grzech z Hbr 10,29 i 12,25. Do tego niewybaczalnego grzechu prowadzi osłabienie wiary i ociężałość duchowa, oraz przedkładanie tego, co widzialne, nad to, co niewidzialne. Osoby nietrwające w uświęceniu i wierze, ufności i cierpliwości są narażone na takie niebezpieczeństwo. Do popełnienia tego konkretnego grzechu nie dochodzi nagle, lecz jest to skutek wielokrotnego nieposłuszeństwa i podawania w wątpliwość skuteczności ofiary Jezusa Chrystusa i Jego osoby. Odpadnięcie od wiary to nie jakiś dowolny grzech, który wskutek występowania przez dłuższy czas prowadzi do zatwardzenia serca i do trudnego do określenia momentu odpadnięcia od wiary, ale konkretny świadomy grzech dokonujący się w konkretnej chwili.

Odpadnięcie od wiary nie jest tożsame z trwaniem twardo w jakimś grzechu, ale jest to konkretny, świadomy grzech, polegający na decyzji uznania za bezwartościowe tego, co wcześniej miało wartość, ale ją utraciło w oczach odrzucającego.

Tak jak Ezaw dokonał decyzji o sprzedaniu pierworództwa, uznając zupę z soczewicy za wartościowszą, tak osoba depcząca Jezusa Chrystusa dokonuje decyzji, uznając za wartościowsze to, co widzialne i tymczasowe, ale niemogące zgładzić grzechów i zapewnić wieczności z Bogiem.

Podeptanie Jezusa Chrystusa i uznanie Jego krwi za pospolitą znieważa jednocześnie Ducha łaski, który jest udziałem dziecka Bożego. Odrzucenie Jezusa arcykapłana przekreśla możliwość uzyskania przebaczenia, ponieważ odrzuca się Tego, który jako jedyny ma moc i prawo te grzechy wybaczyć (Hbr 4,16). Podeptanie Syna Bożego to grzech straszniejszy niż każdy inny, bo niewybaczalny. Z każdego grzechu można pokutować, z tego nie. Nie ma już do kogo przyjść po przebaczenie. Potem jest tylko straszliwe oczekiwanie sądu. Autor Listu do Hebrajczyków nie snuje teoretycznych, hipotetycznych dywagacji o sprawach, które nie mogą nastąpić, ale przestrzega przed realnym niebezpieczeństwem.

Utracalne czy nieutracalne?

Czy można zatem stracić, utracić zbawienie, które jest dla nas cenne, drogie i wspaniałe? Czy możemy je utracić przez nieuwagę, niedopatrzenie, głupotę bądź pojedyncze grzechy? Pismo Święte mówi, że jeśli ufamy Chrystusowi, to On zatroszczy się o to, żebyśmy dobiegli do mety (Hbr 12,2).

Pismo mówi:

„Od wszelkiego rodzaju zła z dala się trzymajcie. A sam Bóg pokoju niechaj was w zupełności poświęci, a cały duch wasz i dusza, i ciało niech będą zachowane bez nagany na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Wierny jest ten, który was powołuje; On też tego dokona" (1 Tes 5,22- 24).

„A Bóg pokoju, który przez krew przymierza wiecznego wywiódł spośród umarłych wielkiego pasterza owiec, Pana naszego Jezusa, niech was wyposaży we wszystko dobre, abyście spełnili wolę jego, sprawując w nas to, co miłe jest w oczach jego, przez Jezusa Chrystusa, któremu niech będzie chwała na wieki wieków. Amen" (Hbr 13,20-21).

„Którzy mocą Bożą strzeżeni jesteście przez wiarę w zbawienie, przygotowane do objawienia się w czasie ostatecznym" (1 P 1,5).

„Łaska i pokój niech się wam rozmnożą przez poznanie Boga i Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę, przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość" (2 P 1,2-4).

„Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną. I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej. Ojciec mój, który mi je dał, jest większy nad wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy" (J 10,27-30).

Z powyższych wersetów i wielu innych, wynika, że ci, którzy trwają w wierze i którzy są posłuszni woli Bożej, trwają w niej i cenią ją, nie muszą się martwić o swoje zbawienie, bo troszczy się o to sam Jezus Chrystus. To dzięki Jezusowi Chrystusowi i działaniu Ducha Świętego w nas możemy żyć według Ducha i według Ducha postępować oraz przejawiać Jego owoc (Ga 5,24-26). Jeśli natomiast popadamy w grzech, to też nie tracimy zbawienia, lecz jesteśmy napominani i karceni przez Pana (Hbr 12,4-13). Dopóki nie odrzucimy Jego samego, możemy przyjść z pokutą i otrzymać przebaczenie grzechów (1 J 2,1-2).

Jednak trwanie w nieposłuszeństwie i zasmucanie Ducha Świętego, brak opamiętania może w konsekwencji doprowadzić do podjęcia świadomej niewybaczalnej decyzji – podeptania Jezusa Chrystusa i Jego ofiary na Golgocie.

Wnioski

Stracić zbawienia nie można – lecz można je odrzucić. Jest zasadnicza różnica między utraceniem i odrzuceniem. Niewłaściwe zdefiniowanie tych dwóch pojęć prowadzi do niewłaściwych wniosków i nieporozumień.

                        

                           

 Przypisy

1. http://sjp.pwn.pl/slownik/2524464/straci%C4%87

    http://definicja.net/definicja/Straci%C4%87

    http://sjp.pwn.pl/slownik/2533828/utraci%C4%87

    http://definicja.net/definicja/Utraci%C4%87

 

2. http://sjp.pwn.pl/slownik/2493695/odrzuci%C4%87

    http://definicja.net/definicja/Odrzuci%C4%87

    http://sjp.pwn.pl/slownik/2505593/porzuci%C4%87

    http://definicja.net/definicja/Porzuci%C4%87       

               

                                            

                               

Pisz do nas: kontakt@tiqva.pl