Potem widziałem, a oto drzwi były otwarte w niebie, i głos poprzedni, który słyszałem,

jakby głos trąby rozmawiającej ze mną, rzekł: Wstąp tutaj, a pokażę ci, co się ma stać potem.

Obj. 4:1


Kiedy Pochwycenie?

Z pytań do Dave'a Hunta

Znajoma nie chce się dać prze­ko­nać do wiary w Po­chwy­cenie przed Wie­lkim Uciskiem. Po przeczytaniu Pań­­skiej książki Whatever Happened do Heaven? stwie­r­dziła: „Hunt przy­jmuje, że stanowisko pierw­sze­go ko­ś­cio­ła było w przeważającej mie­rze premilenijne. Tym­cza­sem fa­k­tem jest, że wszystkie stanowiska escha­to­lo­gi­czne rozwijały się z bie­giem dziejów”. Niewiele zna­my tzw. Ojców Kościoła, ale jakiś czas te­mu zain­te­re­so­wa­liśmy się escha­to­logią w związku z tym, że kry­ty­ko­wa­no nas za wydzwanianie do przed­stawicieli władz, pod­pi­sy­wa­nie się pod petycjami, głosowanie na „mo­ral­nych” kandydatów-mor­mo­nów itd. A my nie po­tra­fi­li­ś­my na to znaleźć uzasadnienia w No­wym Testamencie.

Trudno zgodzić się ze stwie­r­dze­niem, że „wszystkie sta­nowiska escha­tologiczne rozwijają się z bie­giem dzie­jów”. Biblia się nie zmie­nia, czemu więc miałaby się zmie­­niać eschatologia? Aby uzasadnić swo­je stanowisko ka­tolicy czy re­kon­strukcjoniści powołują się na wy­brane cy­taty z tzw. Ojców Koś­cio­ła. Tymczasem aby do­wie­dzieć się, czego pierwszy kościół nauczył się od Apo­sto­łów, w co wierzył i co pra­ktykował, nie trzeba zaglądać do Ojców Kościoła, ale do Nowego Te­s­tamentu.

Starszych kościoła efeskiego uczył bezpośrednio sam Pa­weł i to przez trzy lata. A jednak apostoł po­wie­dział: „...nawet spomiędzy was sa­mych powstaną mężowie mó­wią­cy rzeczy przewrotne, aby uczniów po­ciągnąć za sobą” (Dz 20,29-30). Sko­ro pobłądzili nawet niektórzy ze star­szych szkolonych przez Pawła, mo­gli pobłądzić i in­ni przywódcy wczes­nego kościoła. Tylko samo Pis­mo jest jedynym wiarygodnym prze­wodnikiem.

Jeśli idzie o Pochwycenie, Chry­s­tus oznajmił ucz­niom, że udaje się do domu Ojca, skąd powróci, aby za­brać ich, aby byli już z Nim tam na wieki (J 14,1-6). Paweł wyjaśnił Te­saloniczanom, że sam Chrystus „zstą­pi z nieba”, aby ożywić zmar­łych wierzących i pochwycić ich wraz z tymi jeszcze żyjącymi do nie­ba (1 Tes 4,13-18). Przypominał też Filipianom, aby skupiali swe my­ś­li na niebie, nieustannie wypatrując po­wrotu Zbawcy i prze­mienienia swych ziemskich ciał w niebieskie (Flp 3,20-21). Chwalił Tesaloniczan za pełne nadziei wy­cze­ki­wanie Chry­stusa, który ocali ich przed nad­cho­dzącym gnie­wem Bożym (1 Tes 1,9-20; 2 Tes 1,7-10). Autor Listu do He­brajczyków powiedział, że Chry­s­tus „drugi raz uka­że się [...] ku zba­wie­niu tym, którzy Go oczekują” (Hbr 9,28).

Z fragmentów tych wynika jasno, iż pierwszy kościół był uczony, aby wy­patrywać powrotu Chrystusa. Ocze­ki­wanie to nie miałoby sensu, gdy­by Jego powrót miały po­prze­dzać wydarzenia takie jak obja­wie­nie się Anty­chry­sta, Wielki Ucisk czy Tysiącletnie Królestwo. Z wer­se­tów tych bowiem wynika, iż przy­j­ś­cie będzie miało cha­rakter nagły i mo­że nastąpić w każdej chwili. Każ­de sta­nowisko, wedle którego Pochwy­cenie ma nastąpić po czymś, nie odpowiada nasta­wie­niu pierw­sze­go ko­ś­cioła i nie­wąt­p­li­wie ukszta­łtowało się później.

Z przytoczonych fragmentów wy­ni­ka też, że Po­chwy­ce­nie (kościoła przez Chrystusa do nieba) to coś in­nego niż Drugie Przyjście (Chry­s­tu­sa na ziemię na pomoc Iz­ra­elowi pod­czas Armagedonu) i poprzedza je. Po­chwy­ce­nie może nastąpić w ka­żdej chwili, podczas gdy Dru­gie Przy­jście nie może nastąpić przed ob­jęciem wła­dzy przez Antychrysta. Is­totnym celem Drugiego Przy­j­ś­cia jest bowiem zniszczenie Antychrysta i jego króle­st­wa. Jeśli idzie o tzw. działalność spo­łe­czną i polityczną, to z biblijnego za­pisu wynika, iż pomimo zepsucia po­lity­cz­nego i jawnej nie­spra­wie­d­li­wo­ści swoich czasów ani Chry­stus, ani Jego apostołowie, ani też wczes­ny kościół nie angażowali się w ta­kie działania. J

eśli dziś stawiamy to so­bie za cel, to odchodzimy za­ró­w­no od nauki Pisma jak i od przy­kła­du Chrystusa i pierwszych wie­rzą­cych. Nie zostaliśmy bowiem po­wo­ła­ni do poprawiania świa­ta, ale do wzy­wania ludzi z tego świata ku nie­bieskiej oj­czy­źnie poprzez na­wró­cenie i nowe narodzenie w Je­zu­sie Chrystusie.

Zachęcanie niewierzących, aby wie­dli moralne życie, jest nie tylko da­remne, ale i szkodliwe, stwa­rza bowiem wra­żenie, że Bóg zadowala się ze­wnętrznym zacho­wa­niem, któ­re­mu nie towarzyszy przemiana se­r­ca. Tym­cza­sem im większego prze­ko­na­nia nabiera człowiek o wła­s­nej spra­wiedliwości, tym trudniej mu zdać so­bie sprawę, że jest grze­sz­ni­kiem i że potrzebuje Zbawiciela. Chry­s­tus po­wiedział: „Nie przysze­d­łem wzy­wać do upamiętania spra­wie­d­li­wych, lecz grzeszników” (Łk 5,32).

The Berean Call
lipiec 1999
(druk za uprzejmą zgodą Wydawców)

Pisz do nas: kontakt@tiqva.pl