Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki,

do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości

2 Tym. 3:16

O skarbie i o pracodawcy

                                 
„Baczcie też, byście pobożności swojej nie wynosili przed ludźmi, aby was widziano; inaczej nie będziecie mieli zapłaty u Ojca waszego, który jest w niebie.”

Oto pierwsze słowa 6 rozdziału Ewangelii Mateusza, następujące po rozdziale piątym. Pobieżne spojrzenie na rozdział 5, początek Kazania na Górze, mogło nas skłonić do pochopnego wniosku, że mamy do czynienia z zestawem dobrych rad, mądrych sentencji i pobożnych życzeń, przypominającym pod pewnymi względami zestawy uczynków niezbędnych do zbawienia, proponowane przez Buddę czy Mahometa. Jednak bliższe spojrzenie wyrwało nas z tego przeświadczenia. Pośród rzekomych „dobrych rad” znaleźliśmy bowiem wersety takie jak:
„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios.”
„Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą, i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na Mnie!”
„Wy jesteście solą ziemi; jeśli tedy sól zwietrzeje, czymże ją nasolą?”
„Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić.”
„Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie większa niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do Królestwa Niebios.”

Rzut oka na „kontekst poprzedzający”
Bliższe spojrzenie na rozdział 5 Ewangelii Mateusza i ustawienie go na tle całego Nowego Testamentu pozwala nam ujrzeć całkiem inny obraz: To nie wyliczenie dobrych uczynków, lecz obraz zbawienia, jakie przygotował nam Bóg w Chrystusie, i obraz nowego życia, nowego człowieka.
Spostrzegamy po pierwsze, że adresatami Kazania nie są wszyscy ludzie, ale tylko wierzący, ci, którzy opowiedzą się za Jezusem. Widzimy też, że Jezus mówi o sprawiedliwości niezbędnej do znalezienia się w Królestwie Niebieskim, o sprawiedliwości tak wielkiej, że niemożliwej do osiągnięcia przez samego człowieka. Jezus błogosławi też ludzi „ubogich w duchu”, czyli nie mogących się przed Bogiem poszczycić żadnymi atutami, i mówi, że przyszedł, aby samemu wypełnić Prawo i Proroków.
Zaczynamy więc pojmować, że bycie solą ziemi to nie skutek naszych dobrych uczynków, lecz owoc życia samego Jezusa, które objawia się w wierzących przez Jego Ducha. Że nasze uczynki, za które inni mają chwalić Ojca w niebie, to nie owoc naszej silnej woli i samodoskonałości, ale dzieło Boże, przygotowane w Chrystusie dla tych, którzy w Niego uwierzą. Widzimy też, że nie mamy własnej sprawiedliwości zdolnej przetransportować nas do Nieba - i że to sam Chrystus zgodził się zostać naszą sprawiedliwością.

Sprawiedliwość celnika
Widzimy coraz wyraźniej, że Kazanie na Górze to nie zestaw samouświęcających czynów, ale obraz nowego człowieka, o wnętrzu odmienionym przez Boga.
Sprawiedliwość wymagana przez Boga to nie sprawiedliwość zewnętrzna, która niczym faryzejskie groby pobielane skrywa zepsute wnętrze. To nie sprawiedliwość objawiająca się światu w dobrych na pozór uczynkach, którymi potem jak faryzeusz będziemy mogli poszczycić się przed Bogiem, podczas gdy nasze wnętrze jest pełne obłudy i bezprawia.
Jedyna sprawiedliwość, która może nas postawić przed obliczem Boga bez lęku, to sprawiedliwość celnika, który odważył się przyznać, że nie ma własnej sprawiedliwości. Zgodził się tym samym przyjąć sprawiedliwość Chrystusa, jedyną zadowalającą w oczach Bożych.
W 57 rozdziale Księgi Izajasza czytamy niezwykłe słowa:
„Tak mówi Ten, który jest Wysoki i Wyniosły, który króluje wiecznie, a którego imię jest »święty«: Króluję na wysokim i świętym miejscu, lecz JESTEM TEŻ Z TYM, KTÓRY JEST SKRUSZONY I POKORNY DUCHEM”.
Podobne słowa znajdziemy także w innym miejscu tej księgi, w Psalmach i innych ustępach Pisma świętego. Ciekawe, że czytamy je właśnie w Starym Testamencie, popularnie uważanym za nie mający wiele wspólnego z Nowym, za rygorystyczny, osadzony na konieczności wykonywania Prawa. Lecz oto właśnie tam znajdujemy bezcenne prawdy o tym, że sam Bóg przygotował sprawiedliwość dla tych, którzy w skrusze i w pokorze się do Niego zwrócą.
Tylko przyjmując sprawiedliwość Bożą w osobie Chrystusa doświadczymy przemiany wewnętrznej sprawionej przez Jego Ducha. Tylko wtedy zaznamy powtórnego narodzenia: do życia już nie dla siebie, ale dla Boga. Tylko wtedy sam Chrystus uzdolni nas do miłowania nieprzyjaciół i naśladowania doskonałego Ojca, który jest w Niebie.

Dar darmowy, ale nie bezwarunkowy
Ukazawszy nam obraz sprawiedliwości miłej Bogu, dostępnej dzięki Jego dziełu, Jezus przechodzi do omówienia podstawowego i właściwie jedynego niezbędnego warunku, jaki musi spełnić osoba chcąca skorzystać z Jego daru. Chodzi o właściwe nastawienie serca. O postawę duchowego żebraka wobec Boga.
Jak wynika ze słów wypowiedzianych przez Jezusa w następnym rozdziale Kazania na Górze (Mt 6), człowiek, który zwraca się do Boga w skrusze i w wierze, musi mieć świadomość, że:
Po pierwsze: Liczy się to, co w górze, a nie to, co na ziemi.
Po drugie: Liczy się ocena Tego, który jest w niebie, a nie tych, którzy mieszkają na ziemi.

To, co w górze
Po pierwsze więc, człowiek taki musi patrzeć na rzeczy z właściwej perspektywy, pamiętając, że - jak głosi Drugi List do Koryntian - „to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne”. Dlatego też zaleca Jezus:
„Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie je mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje podkopują i kradną; ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną. Albowiem gdzie jest skarb twój - tam będzie i serce twoje. Światłem ciała jest oko. Jeśli tedy oko twoje jest zdrowe, całe ciało twoje jasne będzie. A jeśli oko twoje było chore, całe ciało twoje będzie ciemne. Jeśli tedy światło, które jest w tobie, jest ciemnością, sama ciemność jakaż będzie!”
Patrzenie na rzeczywistość „okiem zdrowym”, służenie tylko Temu, który ma moc wprowadzić nas do swego Królestwa - to gromadzenie sobie skarbów niewidzialnych, w niebie. Są to skarby wieczne, niezniszczalne. W Liście do Kolosan apostoł Paweł pisze: „Jeśliście wzbudzeni z Chrystusem, tego, co w górze, szukajcie, gdzie siedzi Chrystus po prawicy Bożej. O tym, co w górze, myślcie, nie o tym, co na ziemi.” Takiego skarbu nie zniszczy ani rdza, ani mól.
Jezus daje nam w tej mierze bardzo konkretne wskazówki:
„Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli albo co będziecie pili, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie? Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one?
„A któż z was, troszcząc się, może dodać do swego wzrostu jeden łokieć? A co do odzienia, czemu się troszczycie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną; nie pracują ani przędą. A powiadam wam: Nawet Salomon w całej chwale swojej nie był tak przyodziany, jak jedna z nich. Jeśli więc Bóg tak przyodziewa trawę polną, która dziś jest, a jutro będzie w piec wrzucona, czyż nie o wiele więcej was, o małowierni?
„Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać? Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.
„Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia.”

Ten, Który jest w niebie
Z utrzymaniem odpowiedniej perspektywy w spoglądaniu na rzeczy doczesne blisko wiąże się druga cecha skruszonego serca: liczenie się przede wszystkim z oceną Bożą, nie zaś z oceną ludzką.
Człowiek, który wedle zalecenia Jezusa służy tylko jednemu panu, Bogu, a nie mamonie, wie, że to przed Bogiem będzie się musiał rozliczać ze wszystkiego, co uczynił w swoim nowym życiu. Za nasze grzeszne życie Jezus dokonał przebłagania, dając odpuszczenie win - odtąd więc - powtarzając za apostołem Pawłem - żyjemy już nie my, ale żyje w nas Chrystus. Nie należymy już do siebie - bo zostaliśmy wykupieni przez krew Chrystusową. Każdy więc czyn spełniany na własny rachunek, ku własnej chwale, jest niedoskonały i mija się z celem. Nie dostaniemy za taki czyn zapłaty od Boga.
Dlatego mówi Jezus: „Baczcie też, byście pobożności swojej nie wynosili przed ludźmi, aby was widziano; inaczej nie będziecie mieli zapłaty u Ojca waszego, który jest w niebie.”
Jezus podaje kilka konkretnych przykładów pełnienia dobrych czynów ze względu na chwałę Bożą, a nie własną:
„Gdy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak to czynią obłudnicy w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją. Ale ty, gdy dajesz jałmużnę, niechaj nie wie lewica twoja, co czyni prawica twoja. Aby twoja jałmużna była ukryta, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie.
„A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Gdyż oni lubią modlić się, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom; zaprawdę powiadam wam: Otrzymali zapłatę swoją. Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie.”
„A gdy pościcie, nie bądźcie smętni jak obłudnicy; szpecą bowiem twarze swoje, aby ludziom pokazać, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją. Ale ty, gdy pościsz, namaść głowę swoją i umyj twarz swoją. Aby nie ludzie cię widzieli, że pościsz, lecz Ojciec twój, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie.”

Jak duchowy żebrak obcuje z Bogiem
Dobrą ilustracją postawy serca człowieka skruszonego przed Bogiem są słowa, które wypowiedział Jezus na temat modlitwy.
„A modląc się nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani. Nie bądźcie do nich podobni, gdyż wie Bóg, Ojciec wasz, czego potrzebujecie, przedtem zanim Go poprosicie.”
Ciekawe, że religie pogańskie czynią z modlitwy typowy dla zadowolonego z siebie człowieka sposób na imponowanie Bogu. W religiach wschodnich stworzono nawet narzędzie zwane młynkiem modlitewnym, który pozwala na dowolną ilość obróceń bębnem z wypisaną na nim modlitwą. Im więcej obróceń, tym rzekomo większe wrażenie wywarte na bóstwie, tym większa szansa na spełnienie naszych próśb. Tak jakby Bóg był komputerem zaliczającym impulsy, reagującym automatycznie powyżej pewnej ilości.
Ludzie stworzyli też rozmaitość innych narzędzi do modlitwy, z których niemała ilość zawędrowała niestety i do chrześcijaństwa, będąc dokładną kalką zwyczajów pogańskich. Ale nawet jeśli trzymamy się z dala od sztywnych „narzędzi modlitewnych”, grozi nam czynienie z modlitwy kolejnego „dobrego uczynku” własnej roboty, kolejnego sposobu na ZAIMPONOWANIE Bogu. „Odfajkowawszy” kolejną „rundkę” czujemy być może, że „odrobiliśmy swoje”? Może zapominamy, że modlitwa to rozmowa skruszonego grzesznika z łaskawym Bogiem, który nie jest ani głuchy, ani tępy, ani złośliwy, ani też zbyt zajęty. Jeśli Jemu służymy, to nasza praca jest Jego sprawą; jeśli do Niego należymy, to nasze życie jest pod Jego opieką. Nie trzeba Go przekupywać kolekcjonowaniem modlitw - choć ich wytrwałością trzeba dowodzić, że zależy nam na sprawie.
Rozważmy na koniec, jak zalecił nam się modlić sam Jezus. Te proste prośby są wypowiadane przez człowieka, który całkowicie zawierzył Ojcu w Niebie, spragnionego chwały Bożej i panowania Bożego na ziemi. Człowieka świadomego, że Bóg dobrze zna jego potrzeby i troszczy się o niego; świadomego też, że od Boga jedynie zależy jego życie i zbawienie:
„Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje,
„Przyjdź Królestwo Twoje, Bądź wola Twoja, jak w niebie, tak i na ziemi.
„Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj,
„I odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom;
„I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego;
„Albowiem Twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki wieków. Amen.”
„Bóg nie patrzy na to, na co patrzy człowiek [...] PAN patrzy na serce” (1 Sam 16,7; BW). Nie zaimponują Mu nasze najwybitniejsze nawet wyczyny, bo On wie, co jest w człowieku (por. J 2,25).
„Ofiarą Jemu miłą jest duch skruszony”.

Pisz do nas: kontakt@tiqva.pl